Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 24 września 2017

R.15

-Ja chyba zaczynam coś czuć do Dimitra.-powiedziałam płaczliwym głosem.
-Rose nie możesz. On cię zrani.-powiedziała przytulając mnie do siebie, bo już płakałam jak małe dziecko.
-Nnn-nii-eeee mmmm-moggeeeee przeee-staaaać. -jąkałam się.
-Wiem, ale on nie jest dla Ciebie odpowiedni.-próbowała mnie pocieszyć.- Może z nim zerwiesz. Skończysz z tym planem. Odpuść. Zamiast niego ty na tym cierpisz, a to on powinien cierpieć, a nie ty kochana.
Płakałam jeszcze godzinę, a Lissa pocieszała mnie i próbowała uspokoić. Po tym jak skończyłam płakać poszłam się myć, a po mnie poszła Liss. Kiedy wróciła usiadłyśmy na łóżku i gadałyśmy  aż do godziny 23.
-Dobra stara już późno a o 5 trzeba wstać, wiec ja uciekam. Pa.-powiedziała wstając z mojego łóżka.
-Liss zostaniesz ze mną, nie chcę sama spać. Proszę. -zrobiłam oczy kotka ze Shreka.
-Oczywiście. Ale idziemy spać.- pogroziła mi palcem, na co obie się zaśmiałyśmy.
-Tak jest szefowo.-powiedziałam.
Weszliśmy z Lissą pod ciepłą kordełkę i przytuliłyśmy się.
-Dobranoc kochanie.
-Branoc słońce-powiedziałam i już spałam w ramionach siostry.

Pw. Dimitra
#3 godziny wcześniej#

Jak dobrze że moja całą rodzina pojechała do mojej babki Jawy do USA. Chata wolna i mogę się zabawić.
Kiedy odwiozłem Lissę, Christiana i Rose pojechałem do baru. Wypiłem dwa szoty i wyrwałem dwie laski w kiblu. Po jeszcze jednym pojechałem z jakoś Natalią do domu. Tam od razu na wejściu popchnąłem ją na ścianę i z ogromnym pożądaniem ją pocałowałem i podniosłem za pośladki. Poszłem do pokoju i rzuciłem ją na łóżko. Rozebrałem ją i szybko zdjąłem spodnie. Po tym jak zrobiła mi loda, założyłem prezerwatywę i w nią weszłem. Poruszałem się BARDZO szybko. Po tym jak oboje doszliśmy opadłem na łóżko. Gdy mój oddech się unormował wstałem, chwyciłem telefon i zamówiłem jej taksówkę. Po skończonej rozmowie kazałem się dziewczynie ubrać. Przezorny zawsze ubezpieczony, nie chcę żeby Rose zobaczyła mnie z inną. Wtedy już na pewno bym jej nie zaliczył. Kiedy samochód zaparkował pod moim domem dałem jej kasę. Po opuszczeniu mojego domu przez dziewczynę poszedłem wziąć prysznic, a potem spać. Ramiona Morfeusza od razu mnie chwyciły i już po minucie smacznie spałem.
*****************************************
Drugi rozdział w ciągu dnia. Brawa dla mnie. 😁😁😁😁😁😁

R.14

Pw. Rose

-Mas cholera, co ty tu robisz? Czemu nie powiedziałeś że przejeżdżasz! Wiesz jak ja się martwiłam! Nie dzwoniłeś, nie pisałeś, nie dawałeś znaku życia!- piszczałam.
-Nie miałem czasu. Wybacz. -powiedział z oczami kota. Skubany wiedział co na mnie działa.
-Może i wybaczę. -uśmiechnęłam się przebiegle i zrobiłam specjalną przerwę żeby bardziej się z nim pobawić. -Ale......
-Już zaczynam się bać.- powiedział podejrzliwie i z przerażeniem.
-I powinieneś.- powiedziałam, po czym podeszłam do zdziwionego Dimitra i go przytulałam. Po chwili i on obiją mnie ramieniem ciasno.
Liss podeszła i przytuliła się do swojego chłopaka. Mason patrzył na nas zdziwiony, nie poprawka patrzył zdziwiony na mnie.
-No co?- spytałam.
-Znalazłaś sobie nowego Romeo. A co z Jessem? Zapomniałaś już o nim? Jakie to smutne. Jako dobry kumpel będę musiał mu to powiedzieć.- powiedział uśmiechając się sprytnie. Oj ze mną nigdy nie wygrasz.
-A mów mu. Widział już Dimitra. Aktualnie jest w hotelu, jakieś dwie ulice  stąd. Podać adres i pokój?- uśmiechnęłam się diabelsko, a rudemu opadła szczęka. 
W myślach przybiłam sobie piątkę. Po jakiś dwóch minutach otrząsną się i powiedział.
-Okey, wygrałaś. Tak w ogóle jestem Mason Ashford, przyjaciel Rosi i Lisski. 
-Jestem Dimitr Bielikov, a to jest Christian. 
-Miło poznać. -powiedział Mas.
-Nam też. -powiedział Chris i dźgną Dimitra łokciem w drugi bok.
Staliśmy chwilę w przyjemnej ciszy, nikt się nie odzywał, ale oczywiście ja Rosemarie Hathawey musiałam to przerwać. Inaczej nie byłabym sobą, no przecie.
-A tak z innej beczki, bo mi jeszcze nie odpowiedziałeś na pytanie. To co tutaj robisz?- zapytałam ciekawa.
-Wiesz że moi rodzice pozwalają mi na wszystko, bo są bogaci ja twoi i mogę wszystko robić co chcę, więc przyjechałem żeby Ciebie...yyy... to znaczy was odwiedzić z siostrą przyszytą i moją dziewczyną.- powiedział uśmiechnięty, a oczy miał rozmarzone gdy powiedział o swojej dziewczynie. CZEKAJ COOOO?!?!??!
-Co, ty masz dziewczynę, od kiedy. I najważniejsze pytanie, CZEMU MI NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ?!?- podniosłam lekko głos.
-Nie miałem okazji. -powiedział od niechcenia.
-Tego to już ci nie wybaczę. Dimitr chodź zaraz spóźnimy się na Muzykę. Bay-powiedziałam nie patrząc na nikogo i ciągnąc za rękę mojego chłopaka.

#6 godzin później#

W końcu wchodzimy do domu. Po tym jak poszliśmy na muzykę z Dimitrem Mason pojechał do restauracji na swoją randkę z jeszcze nieznaną mi dziewczyną. Ale obiecał że poznamy się w weekend. A tutaj w jednym was zaskoczę, po wszystkich lekcjach chłopaki zabrali nas na podwójną randkę. Najpierw do kina na komedię, a potem do jakiegoś baru na pizze i szampana. Po prostu all inclusive. Ale co jest dziwniejsze, po tym wszystkim Dimitr zaprosił mnie na randkę. Tak dobrze słyszycie, DIMITR BIELIKOV ZAPROSIŁ MNIE NA PRAWDZIWĄ RANDKĘ.
Weszłam do mojego pokoju, a za mną Lissa i usiadłyśmy na moją białą kanapę, a nasze twarze oświetlało takie jakby różowe światło.
-Liss, muszę ci coś powiedzieć.
-A więc słucham Cię.
-Ja chyba....
******************************
Pokój Rose:

piątek, 15 września 2017

R.13

Pw. Dimitra

-Co to jest za gościu!?!- zacząłem się denerwować, co nie znaczy nic dobrego.
-To jest mój przyjaciel z osiedla.-odpowiedziała Moja Rose rozbawiona. Chwila co? MOJA! 
-To czemu ci się oświadcza?-spytałem, na co się zaśmiali. Z CZEGO ONI SIĘ TAK ŚMIEJĄ, TO NIE JEST ŚMIESZNE!-z czego się śmiejecie?- spytałem trochę spokojniej, ale we mnie aż się gotowało.
-Z tego że myślisz ze chcę jej się oświadczyć. Tylko wariat by się oświadczył żmii.- powiedział. blondyn z głośnym śmiechem.
-Dzięki Jess.-moja dziewczyna walnęła go w ramie, na co się skrzywił.
-Ałłłłłłłłłłłłłłłłłłłł. -jękną i zaczął rozmasowane miejsce które oberwał, po czym znów się odezwał-To ty jesteś ten Dimitr Bie coś tam, o którym opowiadała ta mała żmija, tak. Jestem Jesse Zaklos Alto- powiedział wyciągając w moją stronę rękę. niechętnie ją uściskałem, po czym podszedłem do Rose i ją mocno przytuliłem, jakbym bał się że mi ucieknie.
BOŻE CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE!
Oboje popatrzyli na mnie zdziwieni. No co?
-Co?- spytałem zdezorientowany.
-Dimitr czy ty jesteś zazdrosny?- spytała moja dziewczyna.
-Jak jest o co, to jestem- uśmiechnąłem się słodko i pocałowałem ją w czoło.
CO? Już widzę te wasze zdziwione miny. No ale trzeba grać, ona jest chyba najlepszą, najładniejszą i najseksowniejszą  dziewczyna w szkole i jej sobie nie odpuszczę. Musi mi ulec, muszę ją zaliczyć. Po prostu MUSZĘ!

# w poniedziałek #

Stałem z Christianem przy śmietniku, tym co zawsze i paliliśmy papierosy.
-To co wygrałem zakład, co?- spytał uśmiechając się złośliwie.
-Niestety- powiedziałem.
-Kasa.- wystawił do mnie otwarta rękę w oczekiwaniu na pieniądze.
-Ok- powiedziałem dając mu forsę.
-Zamierzasz odpuścić?- spytał.
-Szczerze to nie wiem.-powiedziałem.
-Stary, a może pobawisz się w PRAWDZIWY związek?  Może wtedy ci ulegnie, albo ci się to spodoba i w końcu się ustatkujesz jak ja. Przez ten miesiąc, aż nie wyjedziesz.- spytał podkreślając jedno słowo.
-Nie wiem to chyba nudne. - powiedziałem.
-Nie jest nudne, jest fajne. Jak ją przytulasz, a ona czuje się w twoich ramionach taka bespieczna. Kiedy boi się na horrorze i się do ciebie przytula...- mówił by dalej z tymi rozmarzonymi oczkami, ale mu przerwałem.
-Dobra, skończ, pobawię się w to, tylko skończ. BŁAGAM.
Po skończeniu papierosów poszliśmy szukać naszych dziewczyn.
-Tylko nie zrań jej, jest na to za cenna. Innej takiej nie ma.- poprosił gdy je zobaczyliśmy i szliśmy w ich stronę. Ale z tym się z nim zgadzam. Jest jedyna i wyjątkowa.

# 2 godziny lekcyjne później #

Szliśmy właśnie całą czwórką  na stołówkę, śmiejąc się i żartując. Gdy byliśmy praktycznie pół metra od drzwi prowadzących na stołówkę usłyszeliśmy głos za plecami.
-Rosal.
Odwróciliśmy się w tamtą stronę i zobaczyliśmy chłopaka o rudych włosach i z wieloma piegami, do którego Rose szybko podbiegła i w padła w ramiona. Po dłuższej chwili Rose pocałowała go w policzek, a mnie ukuło coś w serce.
-Lissi chodź tu.- powiedział chłopak, a dziewczyna ja poprzednia podbiegła do niego i przytuliła.
A my z Chrisem patrzyliśmy tylko na to z szeroko otwartymi oczami i ustami i staliśmy. Jak jacyś idioci.

piątek, 1 września 2017

R.12

Zobaczyłam mojego byłego nauczyciela, Stana z żoną w ciąży, Albertą i synem, najprzystojniejszy chłopak w mojej dawnej szkole. Tak to Jessie Alto, ale w szkole Jessie Zeklos, żeby uczniowie nie wiedzieli że jego ojciec uczy w szkole. Tylko kilka osób to wie, jego najlepszy przyjaciel Ralf, ja, Lissa i jego dziewczyna Mia z którą jest już dwa lata. Ja dowiedziałam się , ponieważ jest on moim przyjacielem od przedszkola, a Lissa ode mnie się dowiedziała. Raz udawaliśmy parę żeby jego była dziewczyna była zazdrosna.
-Jess-krzyknęłam skacząc na niego, złapał mnie w ostatniej chwili i mocno przytulił-Jess udusisz mnie. -pisnęłam
-Sorry baby.- powiedział stawiając mnie na ziemię-Co tam u Ciebie?
-Nie za dobrze, ale nie jest też źle. A co u was, hak ci się układa z Mią i co tu robicie, przecież mieliście być w Japonii?-zadawałam pytania jak karabin.
-Spokojnie baby. U nas dobrze. Z Mią układa mi się wspaniale i chcę się jej oświadczyć. A jesteśmy tu nie w Japonii, bo już wróciliśmy i chciałem Ci zrobić niespodziankę.-powiedział uśmiechając się specjalnie dla mnie jak mały szalony diabeł.
-To ci się udało i Gratuluję. -powiedziałam przytulając go
-Dzięki
-Rose, a z nami się nie przywitasz?-zapytała mama Jessie'go
Podeszłam do niej i ją przytulałam delikatnie, co odwzajemnia .
-Dzień dobry państwu.- powiedziałam do obojga.
-Jacy tam państwo, jeszcze młodzi jesteśmy, nie mamy jeszcze czterdziestki. Więc mów nam po imieniu. -,,pouczył,, mnie ojciec Jess
-Okey... Stan-poprawiłam się pod jego wzrokiem
-A co tam u rodziców?-zapytała Alberta
-Całkiem dobrze. A co tam u Iris?- Iris to siostra Jessie'go która jest jeszcze w brzuchu
-Trochę kopie. Chcesz dotknąć?-spytałam z uśmiechem matczynym
-Jasne- dotknęła brzuch i poczułam jak kopie
-Dobra, zabieram wam Jessie'go. -powiedziałam ciągnąc go w stronę galerii
-Bawcie się dobrze Dzieci.- powiedzieli równocześnie
Gdy dotarliśmy do kawiarni ,,lettes,, zamieściliśmy dwie babeczki i latte. Opowiedziałam mu o Dimitrze, a on mi powiedział jaki ma plan jej się oświadczyć, oczywiście dodałam swoje trzy grosze i odpowiedziałam żeby najpierw zabrał ją do restauracji wcześniej, a potem do kina na romantyczny film, a jak się skończy oświadczył się. Podziękował mi i pokazał piękny pierścionek zaręczyny. Cały z białego złota z diamentami w kształcie serca, a w wewnętrznej stronie pierścionka napis:
,,Na zawsze będę twój skarbie, KOCHAM CIĘ i Tylko Ciebie,, w sumie nie jest on biedny, bo razem mieszkaliśmy na najbogatszej ulicy w mieście.
Aż się wzruszyłam do łez i go przytulałam, w tym samym czasie gdy usłyszałam dobrze znany mi głos Dimitra, w którym było słychać zdziwienie, złość i jakiegoś rodzaju smutek.
-Rose?
Zapomniałam że jestem z nim umówiona.