Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 22 października 2017

R. 16

Pw. Lissy

Obudziłam się z krzykiem.  Usiadłam szybko cała spocona. Śniło mi się że Rose umarła przy porodzie, a ojcem był Dimitr. Porypany sen. Wstałam z łóżka, wzięłam pierwsze lepsze ubrania i poszłam do łazienki umyć się.

Pw. widza

Rose jak nigdy wcześniej wstała przed Lissą. Teraz siedziała w kuchni, w swojej letniej bluzce, krótkich spodenkach i jadła płatki. Cieszyła się że jutro zobaczy dziewczynę Masona. Po pewnym czasie do kuchni zbiegła Lissa. Pocałowała przelotnie siostrę w policzek. Na śniadanie jadły to samo, czyli płatki zbożowo-czekoladowe na mleku. Usiadła na stołku barowym i zaczęła jeść. Widać było że jest spięta po śnie.
-Co jest kochana?- spytała Rose.
-Nic.
-Przecież widzę. Mów. -próbowała z niej wydobyć.
-Po prostu miałam zły sen.-powiedziała, przypominając sobie sen i jeszcze bardziej się spinając.
-Opowiesz?
-Nie.
-Okej.-powiedziała Rose, przypatrując się przyjaciółce. Widać było że się o nią martwi.- Dobra, chodź. Zaraz do szkoły się spóźniony.
***************************
                              Liss
Rose

niedziela, 24 września 2017

R.15

-Ja chyba zaczynam coś czuć do Dimitra.-powiedziałam płaczliwym głosem.
-Rose nie możesz. On cię zrani.-powiedziała przytulając mnie do siebie, bo już płakałam jak małe dziecko.
-Nnn-nii-eeee mmmm-moggeeeee przeee-staaaać. -jąkałam się.
-Wiem, ale on nie jest dla Ciebie odpowiedni.-próbowała mnie pocieszyć.- Może z nim zerwiesz. Skończysz z tym planem. Odpuść. Zamiast niego ty na tym cierpisz, a to on powinien cierpieć, a nie ty kochana.
Płakałam jeszcze godzinę, a Lissa pocieszała mnie i próbowała uspokoić. Po tym jak skończyłam płakać poszłam się myć, a po mnie poszła Liss. Kiedy wróciła usiadłyśmy na łóżku i gadałyśmy  aż do godziny 23.
-Dobra stara już późno a o 5 trzeba wstać, wiec ja uciekam. Pa.-powiedziała wstając z mojego łóżka.
-Liss zostaniesz ze mną, nie chcę sama spać. Proszę. -zrobiłam oczy kotka ze Shreka.
-Oczywiście. Ale idziemy spać.- pogroziła mi palcem, na co obie się zaśmiałyśmy.
-Tak jest szefowo.-powiedziałam.
Weszliśmy z Lissą pod ciepłą kordełkę i przytuliłyśmy się.
-Dobranoc kochanie.
-Branoc słońce-powiedziałam i już spałam w ramionach siostry.

Pw. Dimitra
#3 godziny wcześniej#

Jak dobrze że moja całą rodzina pojechała do mojej babki Jawy do USA. Chata wolna i mogę się zabawić.
Kiedy odwiozłem Lissę, Christiana i Rose pojechałem do baru. Wypiłem dwa szoty i wyrwałem dwie laski w kiblu. Po jeszcze jednym pojechałem z jakoś Natalią do domu. Tam od razu na wejściu popchnąłem ją na ścianę i z ogromnym pożądaniem ją pocałowałem i podniosłem za pośladki. Poszłem do pokoju i rzuciłem ją na łóżko. Rozebrałem ją i szybko zdjąłem spodnie. Po tym jak zrobiła mi loda, założyłem prezerwatywę i w nią weszłem. Poruszałem się BARDZO szybko. Po tym jak oboje doszliśmy opadłem na łóżko. Gdy mój oddech się unormował wstałem, chwyciłem telefon i zamówiłem jej taksówkę. Po skończonej rozmowie kazałem się dziewczynie ubrać. Przezorny zawsze ubezpieczony, nie chcę żeby Rose zobaczyła mnie z inną. Wtedy już na pewno bym jej nie zaliczył. Kiedy samochód zaparkował pod moim domem dałem jej kasę. Po opuszczeniu mojego domu przez dziewczynę poszedłem wziąć prysznic, a potem spać. Ramiona Morfeusza od razu mnie chwyciły i już po minucie smacznie spałem.
*****************************************
Drugi rozdział w ciągu dnia. Brawa dla mnie. 😁😁😁😁😁😁

R.14

Pw. Rose

-Mas cholera, co ty tu robisz? Czemu nie powiedziałeś że przejeżdżasz! Wiesz jak ja się martwiłam! Nie dzwoniłeś, nie pisałeś, nie dawałeś znaku życia!- piszczałam.
-Nie miałem czasu. Wybacz. -powiedział z oczami kota. Skubany wiedział co na mnie działa.
-Może i wybaczę. -uśmiechnęłam się przebiegle i zrobiłam specjalną przerwę żeby bardziej się z nim pobawić. -Ale......
-Już zaczynam się bać.- powiedział podejrzliwie i z przerażeniem.
-I powinieneś.- powiedziałam, po czym podeszłam do zdziwionego Dimitra i go przytulałam. Po chwili i on obiją mnie ramieniem ciasno.
Liss podeszła i przytuliła się do swojego chłopaka. Mason patrzył na nas zdziwiony, nie poprawka patrzył zdziwiony na mnie.
-No co?- spytałam.
-Znalazłaś sobie nowego Romeo. A co z Jessem? Zapomniałaś już o nim? Jakie to smutne. Jako dobry kumpel będę musiał mu to powiedzieć.- powiedział uśmiechając się sprytnie. Oj ze mną nigdy nie wygrasz.
-A mów mu. Widział już Dimitra. Aktualnie jest w hotelu, jakieś dwie ulice  stąd. Podać adres i pokój?- uśmiechnęłam się diabelsko, a rudemu opadła szczęka. 
W myślach przybiłam sobie piątkę. Po jakiś dwóch minutach otrząsną się i powiedział.
-Okey, wygrałaś. Tak w ogóle jestem Mason Ashford, przyjaciel Rosi i Lisski. 
-Jestem Dimitr Bielikov, a to jest Christian. 
-Miło poznać. -powiedział Mas.
-Nam też. -powiedział Chris i dźgną Dimitra łokciem w drugi bok.
Staliśmy chwilę w przyjemnej ciszy, nikt się nie odzywał, ale oczywiście ja Rosemarie Hathawey musiałam to przerwać. Inaczej nie byłabym sobą, no przecie.
-A tak z innej beczki, bo mi jeszcze nie odpowiedziałeś na pytanie. To co tutaj robisz?- zapytałam ciekawa.
-Wiesz że moi rodzice pozwalają mi na wszystko, bo są bogaci ja twoi i mogę wszystko robić co chcę, więc przyjechałem żeby Ciebie...yyy... to znaczy was odwiedzić z siostrą przyszytą i moją dziewczyną.- powiedział uśmiechnięty, a oczy miał rozmarzone gdy powiedział o swojej dziewczynie. CZEKAJ COOOO?!?!??!
-Co, ty masz dziewczynę, od kiedy. I najważniejsze pytanie, CZEMU MI NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ?!?- podniosłam lekko głos.
-Nie miałem okazji. -powiedział od niechcenia.
-Tego to już ci nie wybaczę. Dimitr chodź zaraz spóźnimy się na Muzykę. Bay-powiedziałam nie patrząc na nikogo i ciągnąc za rękę mojego chłopaka.

#6 godzin później#

W końcu wchodzimy do domu. Po tym jak poszliśmy na muzykę z Dimitrem Mason pojechał do restauracji na swoją randkę z jeszcze nieznaną mi dziewczyną. Ale obiecał że poznamy się w weekend. A tutaj w jednym was zaskoczę, po wszystkich lekcjach chłopaki zabrali nas na podwójną randkę. Najpierw do kina na komedię, a potem do jakiegoś baru na pizze i szampana. Po prostu all inclusive. Ale co jest dziwniejsze, po tym wszystkim Dimitr zaprosił mnie na randkę. Tak dobrze słyszycie, DIMITR BIELIKOV ZAPROSIŁ MNIE NA PRAWDZIWĄ RANDKĘ.
Weszłam do mojego pokoju, a za mną Lissa i usiadłyśmy na moją białą kanapę, a nasze twarze oświetlało takie jakby różowe światło.
-Liss, muszę ci coś powiedzieć.
-A więc słucham Cię.
-Ja chyba....
******************************
Pokój Rose:

piątek, 15 września 2017

R.13

Pw. Dimitra

-Co to jest za gościu!?!- zacząłem się denerwować, co nie znaczy nic dobrego.
-To jest mój przyjaciel z osiedla.-odpowiedziała Moja Rose rozbawiona. Chwila co? MOJA! 
-To czemu ci się oświadcza?-spytałem, na co się zaśmiali. Z CZEGO ONI SIĘ TAK ŚMIEJĄ, TO NIE JEST ŚMIESZNE!-z czego się śmiejecie?- spytałem trochę spokojniej, ale we mnie aż się gotowało.
-Z tego że myślisz ze chcę jej się oświadczyć. Tylko wariat by się oświadczył żmii.- powiedział. blondyn z głośnym śmiechem.
-Dzięki Jess.-moja dziewczyna walnęła go w ramie, na co się skrzywił.
-Ałłłłłłłłłłłłłłłłłłłł. -jękną i zaczął rozmasowane miejsce które oberwał, po czym znów się odezwał-To ty jesteś ten Dimitr Bie coś tam, o którym opowiadała ta mała żmija, tak. Jestem Jesse Zaklos Alto- powiedział wyciągając w moją stronę rękę. niechętnie ją uściskałem, po czym podszedłem do Rose i ją mocno przytuliłem, jakbym bał się że mi ucieknie.
BOŻE CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE!
Oboje popatrzyli na mnie zdziwieni. No co?
-Co?- spytałem zdezorientowany.
-Dimitr czy ty jesteś zazdrosny?- spytała moja dziewczyna.
-Jak jest o co, to jestem- uśmiechnąłem się słodko i pocałowałem ją w czoło.
CO? Już widzę te wasze zdziwione miny. No ale trzeba grać, ona jest chyba najlepszą, najładniejszą i najseksowniejszą  dziewczyna w szkole i jej sobie nie odpuszczę. Musi mi ulec, muszę ją zaliczyć. Po prostu MUSZĘ!

# w poniedziałek #

Stałem z Christianem przy śmietniku, tym co zawsze i paliliśmy papierosy.
-To co wygrałem zakład, co?- spytał uśmiechając się złośliwie.
-Niestety- powiedziałem.
-Kasa.- wystawił do mnie otwarta rękę w oczekiwaniu na pieniądze.
-Ok- powiedziałem dając mu forsę.
-Zamierzasz odpuścić?- spytał.
-Szczerze to nie wiem.-powiedziałem.
-Stary, a może pobawisz się w PRAWDZIWY związek?  Może wtedy ci ulegnie, albo ci się to spodoba i w końcu się ustatkujesz jak ja. Przez ten miesiąc, aż nie wyjedziesz.- spytał podkreślając jedno słowo.
-Nie wiem to chyba nudne. - powiedziałem.
-Nie jest nudne, jest fajne. Jak ją przytulasz, a ona czuje się w twoich ramionach taka bespieczna. Kiedy boi się na horrorze i się do ciebie przytula...- mówił by dalej z tymi rozmarzonymi oczkami, ale mu przerwałem.
-Dobra, skończ, pobawię się w to, tylko skończ. BŁAGAM.
Po skończeniu papierosów poszliśmy szukać naszych dziewczyn.
-Tylko nie zrań jej, jest na to za cenna. Innej takiej nie ma.- poprosił gdy je zobaczyliśmy i szliśmy w ich stronę. Ale z tym się z nim zgadzam. Jest jedyna i wyjątkowa.

# 2 godziny lekcyjne później #

Szliśmy właśnie całą czwórką  na stołówkę, śmiejąc się i żartując. Gdy byliśmy praktycznie pół metra od drzwi prowadzących na stołówkę usłyszeliśmy głos za plecami.
-Rosal.
Odwróciliśmy się w tamtą stronę i zobaczyliśmy chłopaka o rudych włosach i z wieloma piegami, do którego Rose szybko podbiegła i w padła w ramiona. Po dłuższej chwili Rose pocałowała go w policzek, a mnie ukuło coś w serce.
-Lissi chodź tu.- powiedział chłopak, a dziewczyna ja poprzednia podbiegła do niego i przytuliła.
A my z Chrisem patrzyliśmy tylko na to z szeroko otwartymi oczami i ustami i staliśmy. Jak jacyś idioci.

piątek, 1 września 2017

R.12

Zobaczyłam mojego byłego nauczyciela, Stana z żoną w ciąży, Albertą i synem, najprzystojniejszy chłopak w mojej dawnej szkole. Tak to Jessie Alto, ale w szkole Jessie Zeklos, żeby uczniowie nie wiedzieli że jego ojciec uczy w szkole. Tylko kilka osób to wie, jego najlepszy przyjaciel Ralf, ja, Lissa i jego dziewczyna Mia z którą jest już dwa lata. Ja dowiedziałam się , ponieważ jest on moim przyjacielem od przedszkola, a Lissa ode mnie się dowiedziała. Raz udawaliśmy parę żeby jego była dziewczyna była zazdrosna.
-Jess-krzyknęłam skacząc na niego, złapał mnie w ostatniej chwili i mocno przytulił-Jess udusisz mnie. -pisnęłam
-Sorry baby.- powiedział stawiając mnie na ziemię-Co tam u Ciebie?
-Nie za dobrze, ale nie jest też źle. A co u was, hak ci się układa z Mią i co tu robicie, przecież mieliście być w Japonii?-zadawałam pytania jak karabin.
-Spokojnie baby. U nas dobrze. Z Mią układa mi się wspaniale i chcę się jej oświadczyć. A jesteśmy tu nie w Japonii, bo już wróciliśmy i chciałem Ci zrobić niespodziankę.-powiedział uśmiechając się specjalnie dla mnie jak mały szalony diabeł.
-To ci się udało i Gratuluję. -powiedziałam przytulając go
-Dzięki
-Rose, a z nami się nie przywitasz?-zapytała mama Jessie'go
Podeszłam do niej i ją przytulałam delikatnie, co odwzajemnia .
-Dzień dobry państwu.- powiedziałam do obojga.
-Jacy tam państwo, jeszcze młodzi jesteśmy, nie mamy jeszcze czterdziestki. Więc mów nam po imieniu. -,,pouczył,, mnie ojciec Jess
-Okey... Stan-poprawiłam się pod jego wzrokiem
-A co tam u rodziców?-zapytała Alberta
-Całkiem dobrze. A co tam u Iris?- Iris to siostra Jessie'go która jest jeszcze w brzuchu
-Trochę kopie. Chcesz dotknąć?-spytałam z uśmiechem matczynym
-Jasne- dotknęła brzuch i poczułam jak kopie
-Dobra, zabieram wam Jessie'go. -powiedziałam ciągnąc go w stronę galerii
-Bawcie się dobrze Dzieci.- powiedzieli równocześnie
Gdy dotarliśmy do kawiarni ,,lettes,, zamieściliśmy dwie babeczki i latte. Opowiedziałam mu o Dimitrze, a on mi powiedział jaki ma plan jej się oświadczyć, oczywiście dodałam swoje trzy grosze i odpowiedziałam żeby najpierw zabrał ją do restauracji wcześniej, a potem do kina na romantyczny film, a jak się skończy oświadczył się. Podziękował mi i pokazał piękny pierścionek zaręczyny. Cały z białego złota z diamentami w kształcie serca, a w wewnętrznej stronie pierścionka napis:
,,Na zawsze będę twój skarbie, KOCHAM CIĘ i Tylko Ciebie,, w sumie nie jest on biedny, bo razem mieszkaliśmy na najbogatszej ulicy w mieście.
Aż się wzruszyłam do łez i go przytulałam, w tym samym czasie gdy usłyszałam dobrze znany mi głos Dimitra, w którym było słychać zdziwienie, złość i jakiegoś rodzaju smutek.
-Rose?
Zapomniałam że jestem z nim umówiona.

niedziela, 27 sierpnia 2017

R. 11

-Czy ktoś raczy mi w końcu wyjaśnić o co tu chodzi?-spytałam gdy już dłuższą chwilę nikt się nie odzywał i tylko patrzyli na mnie.
-Spokojnie Rose. Wszystko ci wyjaśnimy, ale usiądź proszę.-powiedziała Olena. Posłuchałam się jej i usiadłam obok Dimitra.
-Więc....-czekałam na wyjaśnienie. Założyłam ręce na piersi.
-A więc nasz ojciec zmarł cztery lata temu na raka. Przez dwa i pół roku nie mogliśmy się z tym pogodzić. Dla każdego z nas był bardzo ważny, najmniej dla Wiktorii która prawie go nie znała. Mnie nauczył jeździć konno, grać w piłkę i jeździć na motorze. Dziewczyny za to nauczył jeździć na rolkach, łyżwach i tańczyć wolny taniec. Pamiętam jego ostatnie słowa które brzmiały ,, Synu dbaj o rodzinę, teraz ty jesteś facetem w rodzinie. Jak znajdziesz tę jedyną nie pozwól jej odejść, traktuj ją jak Królową twego serca i całego świata.-opowiedział mi Dimitr. Zobaczyłam w jego oczach łzy, więc go przytulałam.
Po paru minutach Dimitr powiedział że musimy się zbierać. Pożegnaliśmy się z domownikami, po czym Dimitr odwiózł mnie do domu i umówiliśmy się za dwie i pół godziny w centrum handlowym. W domu nikogo nie było, więc jak weszłam do swojego ogromnego pokoju włączyłam muzykę z telefonu na fula i zaczęłam się szykować. Wzięłam jakieś spodenki, szmaragdowy stanik bez ramiączek, szarą zwiewną podkoszulkę i poszłam do łazienki się ogarnąć. Pomalowałam powieki na jasny zielony, usta na ciemny różowy, cienką podwójną kreskę i pogrubiłam rzęsy. wszystko zajęło mi półtorej godziny, więc wzięłam okulary, małą miętową torebkę i założyłam moje ukochane sandały. Schowałam do torebki portfel, telefon, kluczę, szminkę i popryskałam się moimi ulubionymi perfumami od chanel. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i skierowałam się pieszo na miasto, co zajęło mi około 20 minut. Gdy już doszłam do umówionego miejsca PRAWIE dostałam zawału, bo zobaczyłam...

czwartek, 10 sierpnia 2017

R. 10

Gdy zeszliśmy usłyszeliśmy krzyk Pewki.
-Wuja!
Dimitr puścił moją rękę i złapał chłopca i się z nim zakręcił.
-Dima ja tes chce. -powiedziała obrażona Wiktoria.
-To chodź tu ty zły aniołeczku. -powiedział
Ona szybko podbiegła i wskoczyła mu na barana i zaczęli się kręcić.
-Dzieci obiad. -zawołała z kuchni Olena
-Idziemy. -odkrzyknęłam
Dimitr postawił dzieci, które od razu pobiegły jeść i złączył z powrotem nasze dłonie. W kuchni brakowało Karoliny, a matka Dimitra patrzyła na nas z wielkim uśmiechem.
-Ładną dziewczynę znalazłeś młody- powiedziała najstarsza z rodzeństwa, czochrając już i tak rozczochrane włosy mojego ,,chłopaka,, .
-Odczep się od moich włosów Krina
-Oj Dimka tak ładniej wyglądasz.-powiedziała sadzając swojego syna na krześle z poduszkami, takim samym co Wiktorii, żeby dosięgali.
-Dobra dosyć, nie chcę znów wojny na jedzenie.- powiedziała zirytowana Olena, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.
Widać że cała rodzina się kocha. Dimitr odsuną mi krzesło na którym usiadłam, po czym usiadł obok mnie.
-Rose, gdzie chcesz pracować po szkole? To znaczy masz jakieś plany na przyszłość?- spytała Olena
-Nie, jeszcze nad tym nie myślałam.-powiedziałam- Na początek pewnie posiedzę w domu, aż rodzice mnie nie wygonią, czyli do 18, potem znajdę pierwszą lepszą pracę.
-A czemu mają cię wygonić? I kiedy masz urodziny?-zdziwiła się Karolina
-Bo rok temu mówiłam im że chce się usamodzielnić i powiedzieli że na 18 kupią mi dom, ale z problemami mam do nich przyjść i że będą za mnie i Lissę opłacić mieszkanie przez rok. A urodziny mam za 2 miesiące.-odpowiedziałam
-A kto to Lissa?-spytała Olena
-To moja siostra adoptowana.-wyjaśniłam
-A czym zajmują się twoi rodzice?- spytała Karolina
-Ojciec jest biznesmenem, a matka pracuje z tatą tylko że w domu.-odpowiedziałam -A pani i ty Karolina czym się zajmujecie?
-Jaka tam pani, czuję się staro, mów mi Olena. Jestem lekarzem, a Karolina jest dentystką.-powiedziała Olena
-Aha- mądrze odpowiedziałam.-A ty Dimitr wiesz co chcesz robić w przyszłości?
-On już od dawna wie.-powiedziała dumna Olena
-Tak. A co?-spytałam
-Piosenkarzem.-odpowiedział normalnie
-Umiesz grać, czy śpiewać?-spytałam zdziwiona
-I to i to-odpowiedział jakby to była oczywista rzecz na świecie
-A na czym grasz?
-Na gitarze.
-A zaglas cos nam?-spytały dzieci błagalnym tonem.
-Mogę, pójdę po gitarę.-powiedział wstając, ale go uprzedziłam
-Ja pójdę.
-Nie musisz.
-Ale chcę-nie zdążył nic powiedzieć, bo już byłam na schodach.
Gdy weszłam do pokoju szukałam wzrokiem gitary. Pokój był w kolorach granatu, bieli, czerni i trochę czerwieni. wszystkie ściany były granatowe, szafki czarne,dywan biały, a firanki i pościel czerwone. Na biurku były zdjęcia całej rodziny z kiedyś gdy wiki jeszcze się nie urodził lub była niemowlakiem, ciekawe czemu nie ma jego ojca. W koncie , obok plecaka i biurka stała gitara. Wzięłam ją do rąk i poszłam na dół, do salonu gdzie na mnie czekali. Gitara była z jasnego drewna z napisem ,,Dla Dimki od rodziców, masz wielki talent. Kochamy Cię i wierzymy w Ciebie,,
-Dzięki kochanie.-powiedział gdy podałam mu gitarę.
-Nie ma za co, a teraz graj.
-Dobra, ale co?-spytał
-Powoli-powiedzieli wszyscy domownicy
-Okej-powiedział i zaczął grać i śpiewać
Muszę przyznać ma talent. Gdy skończył grać, nie mogłam wydusić ani słowa.
-I co myślisz?-spytał patrząc na mnie
-Wow. Nieźle.-powiedziałam
-Taki komplement z twoich ust, to chyba muszę naprawdę genialny- droczył się, pochylając się nade mną
-Hahaha, bardzo zabawne wiesz.-powiedziałam złanczając nasze usta
-Ej gołąbki jesteśmy tutaj.-powiedziała Karolina
-A może ty zaśpiewasz skarbie.-zasugerowała Olena.
-No nie wiem, nie umiem.-powiedziałam spuszczając głowę.
-Chociaż spróbuj-powiedziała coś od dłuższego czasu Sonia
-Dobrze, ale co?-spytałam
-Moze swojo ulubono posenke.-zasugerowała Zoja
-Oki
Zaczęłam śpiewać i zamknęłam oczy. Wczułam się tak, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam.
-Wow.-powiedziały dziewczyny i Pewka.
-Ty kłamczucho, nie umiesz śpiewać, tak, a to to co był?!?-mówił łaskocząc mnie.-Ty lepiej śpiewasz niż ja.
-Błagam, przestań!!! PPRRROOOOOSZZZZEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyczałam śmiejąc się
-Dimka!-powiedziała Olena
-Dobra. Moja matka cię uratowała, ale nie na długo.-szepną mi do ucha, całując mnie w policzek
-Dzię..kuję, a te...raz prze...praszam muszę do łazienki-dyszałam wstając
-Oczywiście. Drugie drzwi na prawo.-powiedziała mama mojego chłopaka
-Dziękuję.-powiedziałam idąc we wskazanym kierunku.
Kiedy wracałam usłyszałam jak Olena coś mówi, ale ściszonym głosem.
-Dobrze że ją masz. Już myślałam że nigdy się nie pozbierasz po stracie.
-Po jakiej stracie? O co chodzi?-spytałam, a Dimitr spojrzał na mnie. W jego oczach było widać strach i smutek.
*************************
                Linki do piosenek
Piosenka Dimitra: https://youtu.be/ppsDmTO8ApA
Piosenka Rose: https://youtu.be/AJtDXIazrMo