Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 27 sierpnia 2017

R. 11

-Czy ktoś raczy mi w końcu wyjaśnić o co tu chodzi?-spytałam gdy już dłuższą chwilę nikt się nie odzywał i tylko patrzyli na mnie.
-Spokojnie Rose. Wszystko ci wyjaśnimy, ale usiądź proszę.-powiedziała Olena. Posłuchałam się jej i usiadłam obok Dimitra.
-Więc....-czekałam na wyjaśnienie. Założyłam ręce na piersi.
-A więc nasz ojciec zmarł cztery lata temu na raka. Przez dwa i pół roku nie mogliśmy się z tym pogodzić. Dla każdego z nas był bardzo ważny, najmniej dla Wiktorii która prawie go nie znała. Mnie nauczył jeździć konno, grać w piłkę i jeździć na motorze. Dziewczyny za to nauczył jeździć na rolkach, łyżwach i tańczyć wolny taniec. Pamiętam jego ostatnie słowa które brzmiały ,, Synu dbaj o rodzinę, teraz ty jesteś facetem w rodzinie. Jak znajdziesz tę jedyną nie pozwól jej odejść, traktuj ją jak Królową twego serca i całego świata.-opowiedział mi Dimitr. Zobaczyłam w jego oczach łzy, więc go przytulałam.
Po paru minutach Dimitr powiedział że musimy się zbierać. Pożegnaliśmy się z domownikami, po czym Dimitr odwiózł mnie do domu i umówiliśmy się za dwie i pół godziny w centrum handlowym. W domu nikogo nie było, więc jak weszłam do swojego ogromnego pokoju włączyłam muzykę z telefonu na fula i zaczęłam się szykować. Wzięłam jakieś spodenki, szmaragdowy stanik bez ramiączek, szarą zwiewną podkoszulkę i poszłam do łazienki się ogarnąć. Pomalowałam powieki na jasny zielony, usta na ciemny różowy, cienką podwójną kreskę i pogrubiłam rzęsy. wszystko zajęło mi półtorej godziny, więc wzięłam okulary, małą miętową torebkę i założyłam moje ukochane sandały. Schowałam do torebki portfel, telefon, kluczę, szminkę i popryskałam się moimi ulubionymi perfumami od chanel. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i skierowałam się pieszo na miasto, co zajęło mi około 20 minut. Gdy już doszłam do umówionego miejsca PRAWIE dostałam zawału, bo zobaczyłam...

czwartek, 10 sierpnia 2017

R. 10

Gdy zeszliśmy usłyszeliśmy krzyk Pewki.
-Wuja!
Dimitr puścił moją rękę i złapał chłopca i się z nim zakręcił.
-Dima ja tes chce. -powiedziała obrażona Wiktoria.
-To chodź tu ty zły aniołeczku. -powiedział
Ona szybko podbiegła i wskoczyła mu na barana i zaczęli się kręcić.
-Dzieci obiad. -zawołała z kuchni Olena
-Idziemy. -odkrzyknęłam
Dimitr postawił dzieci, które od razu pobiegły jeść i złączył z powrotem nasze dłonie. W kuchni brakowało Karoliny, a matka Dimitra patrzyła na nas z wielkim uśmiechem.
-Ładną dziewczynę znalazłeś młody- powiedziała najstarsza z rodzeństwa, czochrając już i tak rozczochrane włosy mojego ,,chłopaka,, .
-Odczep się od moich włosów Krina
-Oj Dimka tak ładniej wyglądasz.-powiedziała sadzając swojego syna na krześle z poduszkami, takim samym co Wiktorii, żeby dosięgali.
-Dobra dosyć, nie chcę znów wojny na jedzenie.- powiedziała zirytowana Olena, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.
Widać że cała rodzina się kocha. Dimitr odsuną mi krzesło na którym usiadłam, po czym usiadł obok mnie.
-Rose, gdzie chcesz pracować po szkole? To znaczy masz jakieś plany na przyszłość?- spytała Olena
-Nie, jeszcze nad tym nie myślałam.-powiedziałam- Na początek pewnie posiedzę w domu, aż rodzice mnie nie wygonią, czyli do 18, potem znajdę pierwszą lepszą pracę.
-A czemu mają cię wygonić? I kiedy masz urodziny?-zdziwiła się Karolina
-Bo rok temu mówiłam im że chce się usamodzielnić i powiedzieli że na 18 kupią mi dom, ale z problemami mam do nich przyjść i że będą za mnie i Lissę opłacić mieszkanie przez rok. A urodziny mam za 2 miesiące.-odpowiedziałam
-A kto to Lissa?-spytała Olena
-To moja siostra adoptowana.-wyjaśniłam
-A czym zajmują się twoi rodzice?- spytała Karolina
-Ojciec jest biznesmenem, a matka pracuje z tatą tylko że w domu.-odpowiedziałam -A pani i ty Karolina czym się zajmujecie?
-Jaka tam pani, czuję się staro, mów mi Olena. Jestem lekarzem, a Karolina jest dentystką.-powiedziała Olena
-Aha- mądrze odpowiedziałam.-A ty Dimitr wiesz co chcesz robić w przyszłości?
-On już od dawna wie.-powiedziała dumna Olena
-Tak. A co?-spytałam
-Piosenkarzem.-odpowiedział normalnie
-Umiesz grać, czy śpiewać?-spytałam zdziwiona
-I to i to-odpowiedział jakby to była oczywista rzecz na świecie
-A na czym grasz?
-Na gitarze.
-A zaglas cos nam?-spytały dzieci błagalnym tonem.
-Mogę, pójdę po gitarę.-powiedział wstając, ale go uprzedziłam
-Ja pójdę.
-Nie musisz.
-Ale chcę-nie zdążył nic powiedzieć, bo już byłam na schodach.
Gdy weszłam do pokoju szukałam wzrokiem gitary. Pokój był w kolorach granatu, bieli, czerni i trochę czerwieni. wszystkie ściany były granatowe, szafki czarne,dywan biały, a firanki i pościel czerwone. Na biurku były zdjęcia całej rodziny z kiedyś gdy wiki jeszcze się nie urodził lub była niemowlakiem, ciekawe czemu nie ma jego ojca. W koncie , obok plecaka i biurka stała gitara. Wzięłam ją do rąk i poszłam na dół, do salonu gdzie na mnie czekali. Gitara była z jasnego drewna z napisem ,,Dla Dimki od rodziców, masz wielki talent. Kochamy Cię i wierzymy w Ciebie,,
-Dzięki kochanie.-powiedział gdy podałam mu gitarę.
-Nie ma za co, a teraz graj.
-Dobra, ale co?-spytał
-Powoli-powiedzieli wszyscy domownicy
-Okej-powiedział i zaczął grać i śpiewać
Muszę przyznać ma talent. Gdy skończył grać, nie mogłam wydusić ani słowa.
-I co myślisz?-spytał patrząc na mnie
-Wow. Nieźle.-powiedziałam
-Taki komplement z twoich ust, to chyba muszę naprawdę genialny- droczył się, pochylając się nade mną
-Hahaha, bardzo zabawne wiesz.-powiedziałam złanczając nasze usta
-Ej gołąbki jesteśmy tutaj.-powiedziała Karolina
-A może ty zaśpiewasz skarbie.-zasugerowała Olena.
-No nie wiem, nie umiem.-powiedziałam spuszczając głowę.
-Chociaż spróbuj-powiedziała coś od dłuższego czasu Sonia
-Dobrze, ale co?-spytałam
-Moze swojo ulubono posenke.-zasugerowała Zoja
-Oki
Zaczęłam śpiewać i zamknęłam oczy. Wczułam się tak, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam.
-Wow.-powiedziały dziewczyny i Pewka.
-Ty kłamczucho, nie umiesz śpiewać, tak, a to to co był?!?-mówił łaskocząc mnie.-Ty lepiej śpiewasz niż ja.
-Błagam, przestań!!! PPRRROOOOOSZZZZEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyczałam śmiejąc się
-Dimka!-powiedziała Olena
-Dobra. Moja matka cię uratowała, ale nie na długo.-szepną mi do ucha, całując mnie w policzek
-Dzię..kuję, a te...raz prze...praszam muszę do łazienki-dyszałam wstając
-Oczywiście. Drugie drzwi na prawo.-powiedziała mama mojego chłopaka
-Dziękuję.-powiedziałam idąc we wskazanym kierunku.
Kiedy wracałam usłyszałam jak Olena coś mówi, ale ściszonym głosem.
-Dobrze że ją masz. Już myślałam że nigdy się nie pozbierasz po stracie.
-Po jakiej stracie? O co chodzi?-spytałam, a Dimitr spojrzał na mnie. W jego oczach było widać strach i smutek.
*************************
                Linki do piosenek
Piosenka Dimitra: https://youtu.be/ppsDmTO8ApA
Piosenka Rose: https://youtu.be/AJtDXIazrMo

piątek, 4 sierpnia 2017

R.9

Gdy się obudziłam, Dimitr jeszcze spał, więc pomyślałam że pójdę po jakieś leki czy coś, żeby nie cierpiał zbytnio. I tak go obudzę o 9, a jest 8,43. Wstałam powoli i skierowałam się na dół w kierunku w którym zapamiętałam kuchnię i jak się okazało mam świetną pamięć. W kuchni stały dziewczynka, nastolatka i kobieta.  Pewnie jego matka i młodsze siostry.
-Co tak wcześnie wstałeś?-spytała najstarsza, odwracając się powoli w moją stronę-O której wró...-przerwała widząc mnie zamiast syna.
-Yyyyyy...-nie wiedziałam co mam powiedzieć- Dzień dobry. Przepraszam ze przeszkadzam, przyszłam po jakieś tabletki na kaca i wodę dla Dimitra.
-Tak, już daję.-powiedziała kobieta, otwierając jakąś szafkę.
-Jestes dzewcyno mojego blata?- spytała najmłodsza dziewczynka, ze słodkimi warkoczykami.
-Tak jakby.-powiedziałam uśmiechając się
-A ile jesteście razem?-zadała pytanie teraz nastolatka
-Prawie tydzień-odpowiedziałam
-Proszę skarbie, idź już do pokoju i obudź mojego syna.-powiedziała uśmiechając się ciepło i podając mi wodę i tabletki-zjesz z nami śniadanie prawda?
-Nie chcę robić problemów.
-To nie będzie problem, a tak poza tym jestem Olena i jestem matką Dimki, a to są jego siostry, ta młodsza to Wiktoria, a to starsza to Sonia.-powiedział
-Miło mi, jestem Rose
-Nam też mi...-nie dokończyła bo ktoś wszedł do domu.
-Cześć. Wstał już Dimka, Pewka się za nim stęsknił.-usłyszałam jakiś kobiecy głos
Po chwilo do kuchni wszedł jakiś mały chłopczyk, a za nim jakaś kobieta, niewiele starsza niż ja. Czy Dimitr ma już dziecko?
-O cześć, ty pewnie jesteś dziewczyną Dimki, jestem Karolina, jego siostra- powiedziała podając mi rękę.
-Cześć, jestem Rose.
-Ładne imię.-powiedziała
-Dzięki.-powiedziałam, lekko się rumieniąc
-Babca, gdze jest wuja?-spytał Pewka.
-W pokoju, już po niego idę.-powiedziałam, idąc do schodów.
Szybko wbiegłam po schodach i weszłam do pokoju, gdzie ten jeszcze spał. Ludzie jest już 9.50. COOO, ile ja na tym dole byłam? Boże. Usiadłam na łóżku, na biurko położyłam szklankę z lekami i zaczęłam go budzić.
-Mamo, daj mi jeszcze 5 minut pospać.-mrukną, zakrywając głowę poduszką
-Bielikov nie jestem twoją matką, a teraz wstawaj.-powiedziałam, tonem nie znoszącym sprzeciwu.
On zdziwiony, słysząc mnie wstał gwałtownie i od razu złapał się za głowę. podałam mu 2 tabletki i wodę.
-Dzięki. Co ty tu robisz?-spytał po połknięciu leków.
-Wczoraj jak cię odwiozłam, poprosiłeś żebym została, więc spałam tutaj.-wyjaśniłam
-Czy my...?-przerwałam mu
-Nie
-Ładnie ci w moich ubraniach.-skomplementował
-To fajnie bo zabieram ci jedną z twoich podkoszulek.-powiedziałam podchodząc do jego szafy
-Czemu?-spytał zdziwiony
-Ponieważ, nie pójdę na śniadanie z twoją rodziną w takiej ,,bluzce,, jakiej byłam na imprezie.-powiedziałam wyjmując jakoś czarną koszulkę-A teraz ubieraj się Pewka się stęsknił.
-Dobra.-powiedział  i założył tylko spodnie od dresu-Ja już gotowy.
pokręciłam głową i założyłam spódnicę, wzięłam w rękę obcasy,kurtkę i torebkę, do której wsadziłam bluzkę. Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.

środa, 2 sierpnia 2017

R.8

Pw. Dimitra

Podeszełem do Rose i tego gościa Davida. Jak on mnie wkurza.  Myśli że ma do niej prawo, a to nie prawda, a tylko ja mam do niej prawo!!! Po tym jak Rose się z nim pożegnała  ,,całusem,, ......WRRRYYY....... podeszliśmy do Lissy i Christiana i zamówiliśmy drinki. Po 6 drinkach Lissa poszła tańczyć z Christianem, a Rose z jakimś goście o czarnych włosach, w zwykłym białym t-shircie i dżinsach. Ja wypiłem jeszcze 4 drinki i poszedłem szukać jakieś laski, która chętnie pójdzie ze mną do kibla, ale która by nie chciała.?. Podeszłam do pierwszej lepszej dziewczyny, ubranej jak dziwka i spytałem czy zatańczy. Po połowie piosenki, zaczęłem z nią filtrować i już mieliśmy iść do kibla, gdy poczułem na ramieniu czyjąś drobną dłoń

Pw. Rose

Aktualnie tańczyłam z niejakim Adrianem, który okazał się super facetem i jak się dowiedziałam chodzi do naszej szkoły, do 3 klasy i jest o rok starszy.
-A jak tam twój chłopak, nie zdradza Cię?-spytał
-Skąd wiesz, że mam chłopaka.-pisnełam zdziwiona.
-Jak to skąd. Cała szkoła mówi o tym że Dimitr Bielikov, NAJWIĘKSZY KOBIECIARZ w MIEŚCIE ma dziewczynę.-powiedział podkreślając niektóre słowa-To jak zdradza Cię?
-Nie ma kiedy, pilnuje go.-powiedziałam, uśmiechając się złośliwie.
-Szacun dziewczyno.-powiedział śmiejąc się.
Rozgladalam się do około, patrząc co robią inni. Zobaczyłam że Lissa tańczy z Christianem i kierują się powoli do wyjścia, a Dimitr tańczy z jakąś dziwka i się do niej dobiera.
-Dobra, uciekam, praca wzywa.-pokazałam głową Dimkę.-Miło się tańczyło.-powiedziałam całując go w policzek na pożegnanie.
-Bardzo miło, do zobaczenia w szkole.-powiedział
-Nom, pa.
Podeszłam do Dimitra i złapałam go za ramię
-Dimitr, kochanie chodź jest już po pierwszej-powiedziałam, patrząc groźnie na lasie.
-Dobra, ale jeszcze jednego się napijmy.-Powiedział robiąc kocie oczy
-Okej, a ja zadzwonię po taksówkę.-powiedziałam wyjmojac telefon. Dobrze że Lissa oddała mi torebkę.
-A gdzie Lissa z Christianem?-spytał, gdy już siedzieliśmy przy barze, a ja zamówiłam taksi, słychać, że jest już wstawiony.
-Już poszli.
#Pod domem Dimitra#
-Dziękuję-powiedziałam, podałam kierowcy pieniądze i wysiadłam pomagając wysiąść Bielikovi. Podeszlismy do drzwi i otworzyłam je, o dziwo były otwarte.
-Zostaniesz na noc?-pyta błaganie.
-Nie wie...-przerywa mi.
-Prooooszę.
-Dobra
Weszliśmy do jego pokoju, pomogłam mu się rozebrać(zostawiając bokserki) i położyłam go do łóżka. I po co się zgodziłam??? Wyjęłam z jego szafy jakąś koszulkę i poszłam się umyć. Kiedy wróciłam do pokoju, napisałam tacie sms-a że nie wrócę do domu i położyłam się spać, obok Dimitra i tak by mnie nie zgwałcił, bo rano będzie miał kaca.
**************************************************************
Opłacało się czekać Karinga i Rosetka009???

poniedziałek, 31 lipca 2017

R.7

Jak się dopiero dowiedziałam jedziemy do najpopularniejszego klubu w mieście ,,Jur APs ŹÊ,, Po 28 minutach byliśmy na miejscu . Chłopaki pomogli nam wysiąść i ruszyliśmy do wielkiego budynku,  z którego było słyszeć głośną muzykę. Gdy weszliśmy do pierwszego pomieszczenia,  zobaczyliśmy szatnię.  Za ladą stał jakiś przystojny blondyn,  a gdy podeszliśmy uśmiechną się,  zwłaszcza do mnie i poprosił o kurtki i płaszcze. Po oddaniu mojej ramoneski poprawiłam spódnice(podniosłam ją do góry). Poczułam na sobie wzrok Dymitra i tego chłopaka od kurtek, jeden patrzył na tyłek(Dymitr), a drugi na biust. Za to Christian i Lissa już zajęli się sobą. A ja pomyślałam że się pobawię i poflirtuję z tym chłopakiem. uśmiechnęłam się zalotnie i krokiem modelki, kręcąc tyłkiem i biodrami, podeszłam do niego.
-Hej jak masz na imię?-spytałam
-Cześć śliczna, David , a ty Piękna.-spytał seksownym głosem.
-Rose.-odpowiedziałam
-A myślałem że Bella, czyli piękna, ale Rose też pasuje, bo róże też są śliczne i pięknie pachną, jak ty.- dobrze flirtuje, muszę to przyznać.
-Dziękuję- powiedziałam uśmiechając się najładniej jak umiem.
-Podasz mi numer telefonu?-spytał niewinnie
Nagle poczułam dłonie Dymitra w talli. odwróciłam głowę kawałek w jego stronę. Patrzył na Davida nienawistnym wzrokiem.
-Myszko chodź, musimy już iść-powiedział ciągnąc mnie w stronę kolejnych drzwi.
-To pa Dav.-powiedziałam śląc mu buziaka w powietrzu.
-Do zobaczenia-powiedział puszczając do mnie oczko
Jaka ja jestem zła.

piątek, 28 lipca 2017

R.6

Boże!!! Mam milion ubrań, a nie ma kto ich sprzątać. Czemu świat mnie nie lubi.?? Szukam już ubrania godzinę, a zamiast znaleźć, zrobiłam bałagan na pół pokoju. Liss już jest ubrana w piękną sukienkę i wysokie obcasy. Aktualnie robi sobie makijaż. Aa ja nawet ubrań nie znalazłam. Jak to możliwe!?!?! JEST jest!!!!!! Znalazłam!!!! Uśmiechnęłam się szeroko. Są idealne. Bluzka prawie nic nie zakrywa i ma duży dekolt, studnice zakłada się na pół pępka, żeby było go widać, ale nie cały i jest do połowy uda. Do tego założę buty na wysokim obcasie, za kostke remoneske i to ze świekami i jeszcze brazowo-złotą biżuterię. Wzięłam najseksowniejsze czarne stringi i poszłam z ubraniami  do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Po wytarciu się i ubraniu, ruszyłam z lokówką do pokoju, gdzie Lissa poprawiała sobie koka, miała delikatny makijaż, ale widoczny. Usta wiśniowo różowe, lekka kreska i złoty cień, a rzęsy tylko przeleciała tuszem, trochę pudru na policzki i bordowe paznokcie ze złoceniami. Podłączyłam lokówkę i zaczęłam się malować. Ciemno czerwone usta, gruba kreska i jasno granatowy cień, rzęsy pogrubiała, jeszcze puder, ciemno niebieskie paznokcie, tylko kciuk i środkowy palec na czarno i koniec, teraz włosy. Wzięłam do rąk narzędzie do włosów i zaczęłam kręcić. Po skończenia przełożyłam włosy na bok i popryskalam je lakierem. Stanęliśmy z Lissą przed lustrem.
-Ślicznie wyglądamy.-powiedziałyśmy równocześnie.
Obciągnęłam jeszcze spódnice w dół i zapiąłam kurtkę, żeby się nie czepiał, a Liss wzięła swoją dżinsową założyła i torebkę, do której wsadziła kilka pieniędzmi naszych wspólnych (po 300złoty) i nasze telefony i pryspeliśmy się perfumami, a potem zeszłyśmy na dół.
-Rosie, chodź tu na chwilkę, proszę.- usłyszałam głos matki z kuchni.
Westchnęłam, ale ruszyłam w tamtym kierunku.
-Tak, słucham o co chodzi?-spytałam, gdy już weszłyśmy do kuchni.
-Ojciec chciał ci powiedzieć, Abe'y.-powiedziała
-Chciałem Cię przeprosić córeczko, ale ty się nie interesowałaś przez tyle lat chłopakami, a nagle zaczęłaś, a tamten chłopak nie wyglądał sympatycznie, bardziej jak w waszym języku, bad boy, więc sie o Ciebie martwię, bo nadal jesteś moją małą dziewczynką, moją księżniczką, a którą zawsze będę się martwił. Wybacz mi.-mówił przygnębiony.
-Wybaczam, ale czemu tak zaskoczyłeś?-spytałam
-Bo widzę jak moja córeczka całuje się na kanapie z jakimś facetem, o którym nic nie wiem i wygląda jak, za przeproszeniem, dziwka i coś we mnie się zagotowało. Bałem się że Cię stracę-powiedział smutny.
-Nigdy mnie nie stracisz. Kocham Cię tatusiu.-podeszłam do niego i go przytulałam.
-Też Cię kocham. I ciebie Lisso też i Ciebie Jane.
Wszyscy się przytulałyśmy, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Dobra Rose my już uciekamy.-powiedziała Lissa.
-A gdzie?-spytała moja matka.
-Idziemy na imprezę z chłopakami.-powiedziałam zmieszana.
-Dobrze tylko uważajcie na siebie i nie upijcie się zbytnio.-powiedział ojciec.
-Dobrze . Papatki-powiedziałyśmy razem z Lissą.
-Pa.-powiedzieli rodzice.
Pożegnaliśmy się z rodzicami i wyszliśmy z domu. Na powitanie pocałowaliśmy się z naszymi chłopakami i pojechaliśmy na imprezę.
**************************
Przepraszam za błędy
ROSE
LISSA
Można już na animowanym komentować

wtorek, 25 lipca 2017

R.5

#Piątek#
Dziś idziemy na imprezę. Od tamtej sytuacji z Abe'm, unikamy się nawzajem. Cała szkoła wie że jestem dziewczyną Dimitra i dziewczyny się do niego nie zbliżają, bo ciągle jestem z nim, a po szkole on jest u mnie, albo ja u niego, a jak któraś sie zbliży to wyrwę jej kudły z głowy. Wiec nie ma co liczyć na seks przez długi czas.  Ciągle ubieram sie seksownie, ale nie jak dziwka. Nadal jestem dziewicą. Chłopacy się już pogodzili, ale  Aktualne siedzę w samochodzie Dimitra, obok niego, a za nami Lissa z Christianem i jedziemy do szkoły.
-I jak cieszcie się na tą imprezę?-spytałam.
-Ja tak.-Powiedział Dimitr
-My też-powiedziała Liss za Chrisa.
Dalszą drogę jechaliśmy w spokoju. Na parkingu Chłopaki otworzyli nam drzwi i pomogli nam wysiąść, po czym poszliśmy na lekcję.  Cała szkoła się na mnie patrzyła, nic dziwnego, patrząc na to w co się ubrałam.
#3 lekcje potem#
Właśnie wychodziłam z klasy i poszłam szukać Dimitra , ponieważ wyszedł razem z dzwonkiem.  Po 3 minutach szukania,  znalazłam go z jakaś szmatą.  O nie,  zapomnij!!! Szybko do nich podeszłam.
-Część kochanie. -powiedziałam przytulając się do niego i całując go w usta.
Gdy suka zobaczyła moje oczy lekko się przestraszyła i odeszła. -Kto to był?
-Część,  co tu robisz.  Powinnaś być na stołówce,  zaraz mi tu z głodu zemdlejesz.-powiedział załamany,  że kolejny dzień bez seksu.
-Nie jestem głodna - tym razem nie kłamałam.- Odpowiedź, kto to był?!?
-Stara koleżanka , a co zazdrosna? -spytał unosząc jedną brew.
-Nie, ciekawa.  Chodźmy już.
Trzymając się za ręce poszlimy na stołówkę.
Dimitr na wszelkie wypadek , wzią mi fante malinową  i babeczkę jagodową,  wie co lubię.Jaki on słodki. Gdy usiedliśmy do stolika , Liss przytuliła mnie,  a Christian,  jak zawsze  powiedział kąśną uwagę,  na temat naszego zwiazku.  Gdy zjadłam babeczkę,  położyłam głowę na ramieniu Dimki.
Podoba mi się nasz udawany związek.  I to na dodatek pierwszy w od 12 lat.  Jakoś nie interesowali mnie chłopacy. Po powrocie do domu zaczęliśmy się z Lissą przygotowywać.
************************************
Przepraszam że taki denny i nudny ten rozdział , ale jakoś nie zbyt chciało mi się go pisać.  Nie sprawdzony .
Ubrania Rose:
Ubrania Lissy: