Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 22 października 2017

R. 16

Pw. Lissy

Obudziłam się z krzykiem.  Usiadłam szybko cała spocona. Śniło mi się że Rose umarła przy porodzie, a ojcem był Dimitr. Porypany sen. Wstałam z łóżka, wzięłam pierwsze lepsze ubrania i poszłam do łazienki umyć się.

Pw. widza

Rose jak nigdy wcześniej wstała przed Lissą. Teraz siedziała w kuchni, w swojej letniej bluzce, krótkich spodenkach i jadła płatki. Cieszyła się że jutro zobaczy dziewczynę Masona. Po pewnym czasie do kuchni zbiegła Lissa. Pocałowała przelotnie siostrę w policzek. Na śniadanie jadły to samo, czyli płatki zbożowo-czekoladowe na mleku. Usiadła na stołku barowym i zaczęła jeść. Widać było że jest spięta po śnie.
-Co jest kochana?- spytała Rose.
-Nic.
-Przecież widzę. Mów. -próbowała z niej wydobyć.
-Po prostu miałam zły sen.-powiedziała, przypominając sobie sen i jeszcze bardziej się spinając.
-Opowiesz?
-Nie.
-Okej.-powiedziała Rose, przypatrując się przyjaciółce. Widać było że się o nią martwi.- Dobra, chodź. Zaraz do szkoły się spóźniony.
***************************
                              Liss
Rose

niedziela, 24 września 2017

R.15

-Ja chyba zaczynam coś czuć do Dimitra.-powiedziałam płaczliwym głosem.
-Rose nie możesz. On cię zrani.-powiedziała przytulając mnie do siebie, bo już płakałam jak małe dziecko.
-Nnn-nii-eeee mmmm-moggeeeee przeee-staaaać. -jąkałam się.
-Wiem, ale on nie jest dla Ciebie odpowiedni.-próbowała mnie pocieszyć.- Może z nim zerwiesz. Skończysz z tym planem. Odpuść. Zamiast niego ty na tym cierpisz, a to on powinien cierpieć, a nie ty kochana.
Płakałam jeszcze godzinę, a Lissa pocieszała mnie i próbowała uspokoić. Po tym jak skończyłam płakać poszłam się myć, a po mnie poszła Liss. Kiedy wróciła usiadłyśmy na łóżku i gadałyśmy  aż do godziny 23.
-Dobra stara już późno a o 5 trzeba wstać, wiec ja uciekam. Pa.-powiedziała wstając z mojego łóżka.
-Liss zostaniesz ze mną, nie chcę sama spać. Proszę. -zrobiłam oczy kotka ze Shreka.
-Oczywiście. Ale idziemy spać.- pogroziła mi palcem, na co obie się zaśmiałyśmy.
-Tak jest szefowo.-powiedziałam.
Weszliśmy z Lissą pod ciepłą kordełkę i przytuliłyśmy się.
-Dobranoc kochanie.
-Branoc słońce-powiedziałam i już spałam w ramionach siostry.

Pw. Dimitra
#3 godziny wcześniej#

Jak dobrze że moja całą rodzina pojechała do mojej babki Jawy do USA. Chata wolna i mogę się zabawić.
Kiedy odwiozłem Lissę, Christiana i Rose pojechałem do baru. Wypiłem dwa szoty i wyrwałem dwie laski w kiblu. Po jeszcze jednym pojechałem z jakoś Natalią do domu. Tam od razu na wejściu popchnąłem ją na ścianę i z ogromnym pożądaniem ją pocałowałem i podniosłem za pośladki. Poszłem do pokoju i rzuciłem ją na łóżko. Rozebrałem ją i szybko zdjąłem spodnie. Po tym jak zrobiła mi loda, założyłem prezerwatywę i w nią weszłem. Poruszałem się BARDZO szybko. Po tym jak oboje doszliśmy opadłem na łóżko. Gdy mój oddech się unormował wstałem, chwyciłem telefon i zamówiłem jej taksówkę. Po skończonej rozmowie kazałem się dziewczynie ubrać. Przezorny zawsze ubezpieczony, nie chcę żeby Rose zobaczyła mnie z inną. Wtedy już na pewno bym jej nie zaliczył. Kiedy samochód zaparkował pod moim domem dałem jej kasę. Po opuszczeniu mojego domu przez dziewczynę poszedłem wziąć prysznic, a potem spać. Ramiona Morfeusza od razu mnie chwyciły i już po minucie smacznie spałem.
*****************************************
Drugi rozdział w ciągu dnia. Brawa dla mnie. 😁😁😁😁😁😁

R.14

Pw. Rose

-Mas cholera, co ty tu robisz? Czemu nie powiedziałeś że przejeżdżasz! Wiesz jak ja się martwiłam! Nie dzwoniłeś, nie pisałeś, nie dawałeś znaku życia!- piszczałam.
-Nie miałem czasu. Wybacz. -powiedział z oczami kota. Skubany wiedział co na mnie działa.
-Może i wybaczę. -uśmiechnęłam się przebiegle i zrobiłam specjalną przerwę żeby bardziej się z nim pobawić. -Ale......
-Już zaczynam się bać.- powiedział podejrzliwie i z przerażeniem.
-I powinieneś.- powiedziałam, po czym podeszłam do zdziwionego Dimitra i go przytulałam. Po chwili i on obiją mnie ramieniem ciasno.
Liss podeszła i przytuliła się do swojego chłopaka. Mason patrzył na nas zdziwiony, nie poprawka patrzył zdziwiony na mnie.
-No co?- spytałam.
-Znalazłaś sobie nowego Romeo. A co z Jessem? Zapomniałaś już o nim? Jakie to smutne. Jako dobry kumpel będę musiał mu to powiedzieć.- powiedział uśmiechając się sprytnie. Oj ze mną nigdy nie wygrasz.
-A mów mu. Widział już Dimitra. Aktualnie jest w hotelu, jakieś dwie ulice  stąd. Podać adres i pokój?- uśmiechnęłam się diabelsko, a rudemu opadła szczęka. 
W myślach przybiłam sobie piątkę. Po jakiś dwóch minutach otrząsną się i powiedział.
-Okey, wygrałaś. Tak w ogóle jestem Mason Ashford, przyjaciel Rosi i Lisski. 
-Jestem Dimitr Bielikov, a to jest Christian. 
-Miło poznać. -powiedział Mas.
-Nam też. -powiedział Chris i dźgną Dimitra łokciem w drugi bok.
Staliśmy chwilę w przyjemnej ciszy, nikt się nie odzywał, ale oczywiście ja Rosemarie Hathawey musiałam to przerwać. Inaczej nie byłabym sobą, no przecie.
-A tak z innej beczki, bo mi jeszcze nie odpowiedziałeś na pytanie. To co tutaj robisz?- zapytałam ciekawa.
-Wiesz że moi rodzice pozwalają mi na wszystko, bo są bogaci ja twoi i mogę wszystko robić co chcę, więc przyjechałem żeby Ciebie...yyy... to znaczy was odwiedzić z siostrą przyszytą i moją dziewczyną.- powiedział uśmiechnięty, a oczy miał rozmarzone gdy powiedział o swojej dziewczynie. CZEKAJ COOOO?!?!??!
-Co, ty masz dziewczynę, od kiedy. I najważniejsze pytanie, CZEMU MI NIC NIE POWIEDZIAŁEŚ?!?- podniosłam lekko głos.
-Nie miałem okazji. -powiedział od niechcenia.
-Tego to już ci nie wybaczę. Dimitr chodź zaraz spóźnimy się na Muzykę. Bay-powiedziałam nie patrząc na nikogo i ciągnąc za rękę mojego chłopaka.

#6 godzin później#

W końcu wchodzimy do domu. Po tym jak poszliśmy na muzykę z Dimitrem Mason pojechał do restauracji na swoją randkę z jeszcze nieznaną mi dziewczyną. Ale obiecał że poznamy się w weekend. A tutaj w jednym was zaskoczę, po wszystkich lekcjach chłopaki zabrali nas na podwójną randkę. Najpierw do kina na komedię, a potem do jakiegoś baru na pizze i szampana. Po prostu all inclusive. Ale co jest dziwniejsze, po tym wszystkim Dimitr zaprosił mnie na randkę. Tak dobrze słyszycie, DIMITR BIELIKOV ZAPROSIŁ MNIE NA PRAWDZIWĄ RANDKĘ.
Weszłam do mojego pokoju, a za mną Lissa i usiadłyśmy na moją białą kanapę, a nasze twarze oświetlało takie jakby różowe światło.
-Liss, muszę ci coś powiedzieć.
-A więc słucham Cię.
-Ja chyba....
******************************
Pokój Rose:

piątek, 15 września 2017

R.13

Pw. Dimitra

-Co to jest za gościu!?!- zacząłem się denerwować, co nie znaczy nic dobrego.
-To jest mój przyjaciel z osiedla.-odpowiedziała Moja Rose rozbawiona. Chwila co? MOJA! 
-To czemu ci się oświadcza?-spytałem, na co się zaśmiali. Z CZEGO ONI SIĘ TAK ŚMIEJĄ, TO NIE JEST ŚMIESZNE!-z czego się śmiejecie?- spytałem trochę spokojniej, ale we mnie aż się gotowało.
-Z tego że myślisz ze chcę jej się oświadczyć. Tylko wariat by się oświadczył żmii.- powiedział. blondyn z głośnym śmiechem.
-Dzięki Jess.-moja dziewczyna walnęła go w ramie, na co się skrzywił.
-Ałłłłłłłłłłłłłłłłłłłł. -jękną i zaczął rozmasowane miejsce które oberwał, po czym znów się odezwał-To ty jesteś ten Dimitr Bie coś tam, o którym opowiadała ta mała żmija, tak. Jestem Jesse Zaklos Alto- powiedział wyciągając w moją stronę rękę. niechętnie ją uściskałem, po czym podszedłem do Rose i ją mocno przytuliłem, jakbym bał się że mi ucieknie.
BOŻE CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE!
Oboje popatrzyli na mnie zdziwieni. No co?
-Co?- spytałem zdezorientowany.
-Dimitr czy ty jesteś zazdrosny?- spytała moja dziewczyna.
-Jak jest o co, to jestem- uśmiechnąłem się słodko i pocałowałem ją w czoło.
CO? Już widzę te wasze zdziwione miny. No ale trzeba grać, ona jest chyba najlepszą, najładniejszą i najseksowniejszą  dziewczyna w szkole i jej sobie nie odpuszczę. Musi mi ulec, muszę ją zaliczyć. Po prostu MUSZĘ!

# w poniedziałek #

Stałem z Christianem przy śmietniku, tym co zawsze i paliliśmy papierosy.
-To co wygrałem zakład, co?- spytał uśmiechając się złośliwie.
-Niestety- powiedziałem.
-Kasa.- wystawił do mnie otwarta rękę w oczekiwaniu na pieniądze.
-Ok- powiedziałem dając mu forsę.
-Zamierzasz odpuścić?- spytał.
-Szczerze to nie wiem.-powiedziałem.
-Stary, a może pobawisz się w PRAWDZIWY związek?  Może wtedy ci ulegnie, albo ci się to spodoba i w końcu się ustatkujesz jak ja. Przez ten miesiąc, aż nie wyjedziesz.- spytał podkreślając jedno słowo.
-Nie wiem to chyba nudne. - powiedziałem.
-Nie jest nudne, jest fajne. Jak ją przytulasz, a ona czuje się w twoich ramionach taka bespieczna. Kiedy boi się na horrorze i się do ciebie przytula...- mówił by dalej z tymi rozmarzonymi oczkami, ale mu przerwałem.
-Dobra, skończ, pobawię się w to, tylko skończ. BŁAGAM.
Po skończeniu papierosów poszliśmy szukać naszych dziewczyn.
-Tylko nie zrań jej, jest na to za cenna. Innej takiej nie ma.- poprosił gdy je zobaczyliśmy i szliśmy w ich stronę. Ale z tym się z nim zgadzam. Jest jedyna i wyjątkowa.

# 2 godziny lekcyjne później #

Szliśmy właśnie całą czwórką  na stołówkę, śmiejąc się i żartując. Gdy byliśmy praktycznie pół metra od drzwi prowadzących na stołówkę usłyszeliśmy głos za plecami.
-Rosal.
Odwróciliśmy się w tamtą stronę i zobaczyliśmy chłopaka o rudych włosach i z wieloma piegami, do którego Rose szybko podbiegła i w padła w ramiona. Po dłuższej chwili Rose pocałowała go w policzek, a mnie ukuło coś w serce.
-Lissi chodź tu.- powiedział chłopak, a dziewczyna ja poprzednia podbiegła do niego i przytuliła.
A my z Chrisem patrzyliśmy tylko na to z szeroko otwartymi oczami i ustami i staliśmy. Jak jacyś idioci.

piątek, 1 września 2017

R.12

Zobaczyłam mojego byłego nauczyciela, Stana z żoną w ciąży, Albertą i synem, najprzystojniejszy chłopak w mojej dawnej szkole. Tak to Jessie Alto, ale w szkole Jessie Zeklos, żeby uczniowie nie wiedzieli że jego ojciec uczy w szkole. Tylko kilka osób to wie, jego najlepszy przyjaciel Ralf, ja, Lissa i jego dziewczyna Mia z którą jest już dwa lata. Ja dowiedziałam się , ponieważ jest on moim przyjacielem od przedszkola, a Lissa ode mnie się dowiedziała. Raz udawaliśmy parę żeby jego była dziewczyna była zazdrosna.
-Jess-krzyknęłam skacząc na niego, złapał mnie w ostatniej chwili i mocno przytulił-Jess udusisz mnie. -pisnęłam
-Sorry baby.- powiedział stawiając mnie na ziemię-Co tam u Ciebie?
-Nie za dobrze, ale nie jest też źle. A co u was, hak ci się układa z Mią i co tu robicie, przecież mieliście być w Japonii?-zadawałam pytania jak karabin.
-Spokojnie baby. U nas dobrze. Z Mią układa mi się wspaniale i chcę się jej oświadczyć. A jesteśmy tu nie w Japonii, bo już wróciliśmy i chciałem Ci zrobić niespodziankę.-powiedział uśmiechając się specjalnie dla mnie jak mały szalony diabeł.
-To ci się udało i Gratuluję. -powiedziałam przytulając go
-Dzięki
-Rose, a z nami się nie przywitasz?-zapytała mama Jessie'go
Podeszłam do niej i ją przytulałam delikatnie, co odwzajemnia .
-Dzień dobry państwu.- powiedziałam do obojga.
-Jacy tam państwo, jeszcze młodzi jesteśmy, nie mamy jeszcze czterdziestki. Więc mów nam po imieniu. -,,pouczył,, mnie ojciec Jess
-Okey... Stan-poprawiłam się pod jego wzrokiem
-A co tam u rodziców?-zapytała Alberta
-Całkiem dobrze. A co tam u Iris?- Iris to siostra Jessie'go która jest jeszcze w brzuchu
-Trochę kopie. Chcesz dotknąć?-spytałam z uśmiechem matczynym
-Jasne- dotknęła brzuch i poczułam jak kopie
-Dobra, zabieram wam Jessie'go. -powiedziałam ciągnąc go w stronę galerii
-Bawcie się dobrze Dzieci.- powiedzieli równocześnie
Gdy dotarliśmy do kawiarni ,,lettes,, zamieściliśmy dwie babeczki i latte. Opowiedziałam mu o Dimitrze, a on mi powiedział jaki ma plan jej się oświadczyć, oczywiście dodałam swoje trzy grosze i odpowiedziałam żeby najpierw zabrał ją do restauracji wcześniej, a potem do kina na romantyczny film, a jak się skończy oświadczył się. Podziękował mi i pokazał piękny pierścionek zaręczyny. Cały z białego złota z diamentami w kształcie serca, a w wewnętrznej stronie pierścionka napis:
,,Na zawsze będę twój skarbie, KOCHAM CIĘ i Tylko Ciebie,, w sumie nie jest on biedny, bo razem mieszkaliśmy na najbogatszej ulicy w mieście.
Aż się wzruszyłam do łez i go przytulałam, w tym samym czasie gdy usłyszałam dobrze znany mi głos Dimitra, w którym było słychać zdziwienie, złość i jakiegoś rodzaju smutek.
-Rose?
Zapomniałam że jestem z nim umówiona.

niedziela, 27 sierpnia 2017

R. 11

-Czy ktoś raczy mi w końcu wyjaśnić o co tu chodzi?-spytałam gdy już dłuższą chwilę nikt się nie odzywał i tylko patrzyli na mnie.
-Spokojnie Rose. Wszystko ci wyjaśnimy, ale usiądź proszę.-powiedziała Olena. Posłuchałam się jej i usiadłam obok Dimitra.
-Więc....-czekałam na wyjaśnienie. Założyłam ręce na piersi.
-A więc nasz ojciec zmarł cztery lata temu na raka. Przez dwa i pół roku nie mogliśmy się z tym pogodzić. Dla każdego z nas był bardzo ważny, najmniej dla Wiktorii która prawie go nie znała. Mnie nauczył jeździć konno, grać w piłkę i jeździć na motorze. Dziewczyny za to nauczył jeździć na rolkach, łyżwach i tańczyć wolny taniec. Pamiętam jego ostatnie słowa które brzmiały ,, Synu dbaj o rodzinę, teraz ty jesteś facetem w rodzinie. Jak znajdziesz tę jedyną nie pozwól jej odejść, traktuj ją jak Królową twego serca i całego świata.-opowiedział mi Dimitr. Zobaczyłam w jego oczach łzy, więc go przytulałam.
Po paru minutach Dimitr powiedział że musimy się zbierać. Pożegnaliśmy się z domownikami, po czym Dimitr odwiózł mnie do domu i umówiliśmy się za dwie i pół godziny w centrum handlowym. W domu nikogo nie było, więc jak weszłam do swojego ogromnego pokoju włączyłam muzykę z telefonu na fula i zaczęłam się szykować. Wzięłam jakieś spodenki, szmaragdowy stanik bez ramiączek, szarą zwiewną podkoszulkę i poszłam do łazienki się ogarnąć. Pomalowałam powieki na jasny zielony, usta na ciemny różowy, cienką podwójną kreskę i pogrubiłam rzęsy. wszystko zajęło mi półtorej godziny, więc wzięłam okulary, małą miętową torebkę i założyłam moje ukochane sandały. Schowałam do torebki portfel, telefon, kluczę, szminkę i popryskałam się moimi ulubionymi perfumami od chanel. Wyszłam z domu, zamknęłam drzwi i skierowałam się pieszo na miasto, co zajęło mi około 20 minut. Gdy już doszłam do umówionego miejsca PRAWIE dostałam zawału, bo zobaczyłam...

czwartek, 10 sierpnia 2017

R. 10

Gdy zeszliśmy usłyszeliśmy krzyk Pewki.
-Wuja!
Dimitr puścił moją rękę i złapał chłopca i się z nim zakręcił.
-Dima ja tes chce. -powiedziała obrażona Wiktoria.
-To chodź tu ty zły aniołeczku. -powiedział
Ona szybko podbiegła i wskoczyła mu na barana i zaczęli się kręcić.
-Dzieci obiad. -zawołała z kuchni Olena
-Idziemy. -odkrzyknęłam
Dimitr postawił dzieci, które od razu pobiegły jeść i złączył z powrotem nasze dłonie. W kuchni brakowało Karoliny, a matka Dimitra patrzyła na nas z wielkim uśmiechem.
-Ładną dziewczynę znalazłeś młody- powiedziała najstarsza z rodzeństwa, czochrając już i tak rozczochrane włosy mojego ,,chłopaka,, .
-Odczep się od moich włosów Krina
-Oj Dimka tak ładniej wyglądasz.-powiedziała sadzając swojego syna na krześle z poduszkami, takim samym co Wiktorii, żeby dosięgali.
-Dobra dosyć, nie chcę znów wojny na jedzenie.- powiedziała zirytowana Olena, ale nie mogła powstrzymać uśmiechu.
Widać że cała rodzina się kocha. Dimitr odsuną mi krzesło na którym usiadłam, po czym usiadł obok mnie.
-Rose, gdzie chcesz pracować po szkole? To znaczy masz jakieś plany na przyszłość?- spytała Olena
-Nie, jeszcze nad tym nie myślałam.-powiedziałam- Na początek pewnie posiedzę w domu, aż rodzice mnie nie wygonią, czyli do 18, potem znajdę pierwszą lepszą pracę.
-A czemu mają cię wygonić? I kiedy masz urodziny?-zdziwiła się Karolina
-Bo rok temu mówiłam im że chce się usamodzielnić i powiedzieli że na 18 kupią mi dom, ale z problemami mam do nich przyjść i że będą za mnie i Lissę opłacić mieszkanie przez rok. A urodziny mam za 2 miesiące.-odpowiedziałam
-A kto to Lissa?-spytała Olena
-To moja siostra adoptowana.-wyjaśniłam
-A czym zajmują się twoi rodzice?- spytała Karolina
-Ojciec jest biznesmenem, a matka pracuje z tatą tylko że w domu.-odpowiedziałam -A pani i ty Karolina czym się zajmujecie?
-Jaka tam pani, czuję się staro, mów mi Olena. Jestem lekarzem, a Karolina jest dentystką.-powiedziała Olena
-Aha- mądrze odpowiedziałam.-A ty Dimitr wiesz co chcesz robić w przyszłości?
-On już od dawna wie.-powiedziała dumna Olena
-Tak. A co?-spytałam
-Piosenkarzem.-odpowiedział normalnie
-Umiesz grać, czy śpiewać?-spytałam zdziwiona
-I to i to-odpowiedział jakby to była oczywista rzecz na świecie
-A na czym grasz?
-Na gitarze.
-A zaglas cos nam?-spytały dzieci błagalnym tonem.
-Mogę, pójdę po gitarę.-powiedział wstając, ale go uprzedziłam
-Ja pójdę.
-Nie musisz.
-Ale chcę-nie zdążył nic powiedzieć, bo już byłam na schodach.
Gdy weszłam do pokoju szukałam wzrokiem gitary. Pokój był w kolorach granatu, bieli, czerni i trochę czerwieni. wszystkie ściany były granatowe, szafki czarne,dywan biały, a firanki i pościel czerwone. Na biurku były zdjęcia całej rodziny z kiedyś gdy wiki jeszcze się nie urodził lub była niemowlakiem, ciekawe czemu nie ma jego ojca. W koncie , obok plecaka i biurka stała gitara. Wzięłam ją do rąk i poszłam na dół, do salonu gdzie na mnie czekali. Gitara była z jasnego drewna z napisem ,,Dla Dimki od rodziców, masz wielki talent. Kochamy Cię i wierzymy w Ciebie,,
-Dzięki kochanie.-powiedział gdy podałam mu gitarę.
-Nie ma za co, a teraz graj.
-Dobra, ale co?-spytał
-Powoli-powiedzieli wszyscy domownicy
-Okej-powiedział i zaczął grać i śpiewać
Muszę przyznać ma talent. Gdy skończył grać, nie mogłam wydusić ani słowa.
-I co myślisz?-spytał patrząc na mnie
-Wow. Nieźle.-powiedziałam
-Taki komplement z twoich ust, to chyba muszę naprawdę genialny- droczył się, pochylając się nade mną
-Hahaha, bardzo zabawne wiesz.-powiedziałam złanczając nasze usta
-Ej gołąbki jesteśmy tutaj.-powiedziała Karolina
-A może ty zaśpiewasz skarbie.-zasugerowała Olena.
-No nie wiem, nie umiem.-powiedziałam spuszczając głowę.
-Chociaż spróbuj-powiedziała coś od dłuższego czasu Sonia
-Dobrze, ale co?-spytałam
-Moze swojo ulubono posenke.-zasugerowała Zoja
-Oki
Zaczęłam śpiewać i zamknęłam oczy. Wczułam się tak, że nawet nie zauważyłam kiedy skończyłam.
-Wow.-powiedziały dziewczyny i Pewka.
-Ty kłamczucho, nie umiesz śpiewać, tak, a to to co był?!?-mówił łaskocząc mnie.-Ty lepiej śpiewasz niż ja.
-Błagam, przestań!!! PPRRROOOOOSZZZZEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!-krzyczałam śmiejąc się
-Dimka!-powiedziała Olena
-Dobra. Moja matka cię uratowała, ale nie na długo.-szepną mi do ucha, całując mnie w policzek
-Dzię..kuję, a te...raz prze...praszam muszę do łazienki-dyszałam wstając
-Oczywiście. Drugie drzwi na prawo.-powiedziała mama mojego chłopaka
-Dziękuję.-powiedziałam idąc we wskazanym kierunku.
Kiedy wracałam usłyszałam jak Olena coś mówi, ale ściszonym głosem.
-Dobrze że ją masz. Już myślałam że nigdy się nie pozbierasz po stracie.
-Po jakiej stracie? O co chodzi?-spytałam, a Dimitr spojrzał na mnie. W jego oczach było widać strach i smutek.
*************************
                Linki do piosenek
Piosenka Dimitra: https://youtu.be/ppsDmTO8ApA
Piosenka Rose: https://youtu.be/AJtDXIazrMo

piątek, 4 sierpnia 2017

R.9

Gdy się obudziłam, Dimitr jeszcze spał, więc pomyślałam że pójdę po jakieś leki czy coś, żeby nie cierpiał zbytnio. I tak go obudzę o 9, a jest 8,43. Wstałam powoli i skierowałam się na dół w kierunku w którym zapamiętałam kuchnię i jak się okazało mam świetną pamięć. W kuchni stały dziewczynka, nastolatka i kobieta.  Pewnie jego matka i młodsze siostry.
-Co tak wcześnie wstałeś?-spytała najstarsza, odwracając się powoli w moją stronę-O której wró...-przerwała widząc mnie zamiast syna.
-Yyyyyy...-nie wiedziałam co mam powiedzieć- Dzień dobry. Przepraszam ze przeszkadzam, przyszłam po jakieś tabletki na kaca i wodę dla Dimitra.
-Tak, już daję.-powiedziała kobieta, otwierając jakąś szafkę.
-Jestes dzewcyno mojego blata?- spytała najmłodsza dziewczynka, ze słodkimi warkoczykami.
-Tak jakby.-powiedziałam uśmiechając się
-A ile jesteście razem?-zadała pytanie teraz nastolatka
-Prawie tydzień-odpowiedziałam
-Proszę skarbie, idź już do pokoju i obudź mojego syna.-powiedziała uśmiechając się ciepło i podając mi wodę i tabletki-zjesz z nami śniadanie prawda?
-Nie chcę robić problemów.
-To nie będzie problem, a tak poza tym jestem Olena i jestem matką Dimki, a to są jego siostry, ta młodsza to Wiktoria, a to starsza to Sonia.-powiedział
-Miło mi, jestem Rose
-Nam też mi...-nie dokończyła bo ktoś wszedł do domu.
-Cześć. Wstał już Dimka, Pewka się za nim stęsknił.-usłyszałam jakiś kobiecy głos
Po chwilo do kuchni wszedł jakiś mały chłopczyk, a za nim jakaś kobieta, niewiele starsza niż ja. Czy Dimitr ma już dziecko?
-O cześć, ty pewnie jesteś dziewczyną Dimki, jestem Karolina, jego siostra- powiedziała podając mi rękę.
-Cześć, jestem Rose.
-Ładne imię.-powiedziała
-Dzięki.-powiedziałam, lekko się rumieniąc
-Babca, gdze jest wuja?-spytał Pewka.
-W pokoju, już po niego idę.-powiedziałam, idąc do schodów.
Szybko wbiegłam po schodach i weszłam do pokoju, gdzie ten jeszcze spał. Ludzie jest już 9.50. COOO, ile ja na tym dole byłam? Boże. Usiadłam na łóżku, na biurko położyłam szklankę z lekami i zaczęłam go budzić.
-Mamo, daj mi jeszcze 5 minut pospać.-mrukną, zakrywając głowę poduszką
-Bielikov nie jestem twoją matką, a teraz wstawaj.-powiedziałam, tonem nie znoszącym sprzeciwu.
On zdziwiony, słysząc mnie wstał gwałtownie i od razu złapał się za głowę. podałam mu 2 tabletki i wodę.
-Dzięki. Co ty tu robisz?-spytał po połknięciu leków.
-Wczoraj jak cię odwiozłam, poprosiłeś żebym została, więc spałam tutaj.-wyjaśniłam
-Czy my...?-przerwałam mu
-Nie
-Ładnie ci w moich ubraniach.-skomplementował
-To fajnie bo zabieram ci jedną z twoich podkoszulek.-powiedziałam podchodząc do jego szafy
-Czemu?-spytał zdziwiony
-Ponieważ, nie pójdę na śniadanie z twoją rodziną w takiej ,,bluzce,, jakiej byłam na imprezie.-powiedziałam wyjmując jakoś czarną koszulkę-A teraz ubieraj się Pewka się stęsknił.
-Dobra.-powiedział  i założył tylko spodnie od dresu-Ja już gotowy.
pokręciłam głową i założyłam spódnicę, wzięłam w rękę obcasy,kurtkę i torebkę, do której wsadziłam bluzkę. Zeszliśmy na dół trzymając się za ręce.

środa, 2 sierpnia 2017

R.8

Pw. Dimitra

Podeszełem do Rose i tego gościa Davida. Jak on mnie wkurza.  Myśli że ma do niej prawo, a to nie prawda, a tylko ja mam do niej prawo!!! Po tym jak Rose się z nim pożegnała  ,,całusem,, ......WRRRYYY....... podeszliśmy do Lissy i Christiana i zamówiliśmy drinki. Po 6 drinkach Lissa poszła tańczyć z Christianem, a Rose z jakimś goście o czarnych włosach, w zwykłym białym t-shircie i dżinsach. Ja wypiłem jeszcze 4 drinki i poszedłem szukać jakieś laski, która chętnie pójdzie ze mną do kibla, ale która by nie chciała.?. Podeszłam do pierwszej lepszej dziewczyny, ubranej jak dziwka i spytałem czy zatańczy. Po połowie piosenki, zaczęłem z nią filtrować i już mieliśmy iść do kibla, gdy poczułem na ramieniu czyjąś drobną dłoń

Pw. Rose

Aktualnie tańczyłam z niejakim Adrianem, który okazał się super facetem i jak się dowiedziałam chodzi do naszej szkoły, do 3 klasy i jest o rok starszy.
-A jak tam twój chłopak, nie zdradza Cię?-spytał
-Skąd wiesz, że mam chłopaka.-pisnełam zdziwiona.
-Jak to skąd. Cała szkoła mówi o tym że Dimitr Bielikov, NAJWIĘKSZY KOBIECIARZ w MIEŚCIE ma dziewczynę.-powiedział podkreślając niektóre słowa-To jak zdradza Cię?
-Nie ma kiedy, pilnuje go.-powiedziałam, uśmiechając się złośliwie.
-Szacun dziewczyno.-powiedział śmiejąc się.
Rozgladalam się do około, patrząc co robią inni. Zobaczyłam że Lissa tańczy z Christianem i kierują się powoli do wyjścia, a Dimitr tańczy z jakąś dziwka i się do niej dobiera.
-Dobra, uciekam, praca wzywa.-pokazałam głową Dimkę.-Miło się tańczyło.-powiedziałam całując go w policzek na pożegnanie.
-Bardzo miło, do zobaczenia w szkole.-powiedział
-Nom, pa.
Podeszłam do Dimitra i złapałam go za ramię
-Dimitr, kochanie chodź jest już po pierwszej-powiedziałam, patrząc groźnie na lasie.
-Dobra, ale jeszcze jednego się napijmy.-Powiedział robiąc kocie oczy
-Okej, a ja zadzwonię po taksówkę.-powiedziałam wyjmojac telefon. Dobrze że Lissa oddała mi torebkę.
-A gdzie Lissa z Christianem?-spytał, gdy już siedzieliśmy przy barze, a ja zamówiłam taksi, słychać, że jest już wstawiony.
-Już poszli.
#Pod domem Dimitra#
-Dziękuję-powiedziałam, podałam kierowcy pieniądze i wysiadłam pomagając wysiąść Bielikovi. Podeszlismy do drzwi i otworzyłam je, o dziwo były otwarte.
-Zostaniesz na noc?-pyta błaganie.
-Nie wie...-przerywa mi.
-Prooooszę.
-Dobra
Weszliśmy do jego pokoju, pomogłam mu się rozebrać(zostawiając bokserki) i położyłam go do łóżka. I po co się zgodziłam??? Wyjęłam z jego szafy jakąś koszulkę i poszłam się umyć. Kiedy wróciłam do pokoju, napisałam tacie sms-a że nie wrócę do domu i położyłam się spać, obok Dimitra i tak by mnie nie zgwałcił, bo rano będzie miał kaca.
**************************************************************
Opłacało się czekać Karinga i Rosetka009???

poniedziałek, 31 lipca 2017

R.7

Jak się dopiero dowiedziałam jedziemy do najpopularniejszego klubu w mieście ,,Jur APs ŹÊ,, Po 28 minutach byliśmy na miejscu . Chłopaki pomogli nam wysiąść i ruszyliśmy do wielkiego budynku,  z którego było słyszeć głośną muzykę. Gdy weszliśmy do pierwszego pomieszczenia,  zobaczyliśmy szatnię.  Za ladą stał jakiś przystojny blondyn,  a gdy podeszliśmy uśmiechną się,  zwłaszcza do mnie i poprosił o kurtki i płaszcze. Po oddaniu mojej ramoneski poprawiłam spódnice(podniosłam ją do góry). Poczułam na sobie wzrok Dymitra i tego chłopaka od kurtek, jeden patrzył na tyłek(Dymitr), a drugi na biust. Za to Christian i Lissa już zajęli się sobą. A ja pomyślałam że się pobawię i poflirtuję z tym chłopakiem. uśmiechnęłam się zalotnie i krokiem modelki, kręcąc tyłkiem i biodrami, podeszłam do niego.
-Hej jak masz na imię?-spytałam
-Cześć śliczna, David , a ty Piękna.-spytał seksownym głosem.
-Rose.-odpowiedziałam
-A myślałem że Bella, czyli piękna, ale Rose też pasuje, bo róże też są śliczne i pięknie pachną, jak ty.- dobrze flirtuje, muszę to przyznać.
-Dziękuję- powiedziałam uśmiechając się najładniej jak umiem.
-Podasz mi numer telefonu?-spytał niewinnie
Nagle poczułam dłonie Dymitra w talli. odwróciłam głowę kawałek w jego stronę. Patrzył na Davida nienawistnym wzrokiem.
-Myszko chodź, musimy już iść-powiedział ciągnąc mnie w stronę kolejnych drzwi.
-To pa Dav.-powiedziałam śląc mu buziaka w powietrzu.
-Do zobaczenia-powiedział puszczając do mnie oczko
Jaka ja jestem zła.

piątek, 28 lipca 2017

R.6

Boże!!! Mam milion ubrań, a nie ma kto ich sprzątać. Czemu świat mnie nie lubi.?? Szukam już ubrania godzinę, a zamiast znaleźć, zrobiłam bałagan na pół pokoju. Liss już jest ubrana w piękną sukienkę i wysokie obcasy. Aktualnie robi sobie makijaż. Aa ja nawet ubrań nie znalazłam. Jak to możliwe!?!?! JEST jest!!!!!! Znalazłam!!!! Uśmiechnęłam się szeroko. Są idealne. Bluzka prawie nic nie zakrywa i ma duży dekolt, studnice zakłada się na pół pępka, żeby było go widać, ale nie cały i jest do połowy uda. Do tego założę buty na wysokim obcasie, za kostke remoneske i to ze świekami i jeszcze brazowo-złotą biżuterię. Wzięłam najseksowniejsze czarne stringi i poszłam z ubraniami  do łazienki i wzięłam szybki prysznic. Po wytarciu się i ubraniu, ruszyłam z lokówką do pokoju, gdzie Lissa poprawiała sobie koka, miała delikatny makijaż, ale widoczny. Usta wiśniowo różowe, lekka kreska i złoty cień, a rzęsy tylko przeleciała tuszem, trochę pudru na policzki i bordowe paznokcie ze złoceniami. Podłączyłam lokówkę i zaczęłam się malować. Ciemno czerwone usta, gruba kreska i jasno granatowy cień, rzęsy pogrubiała, jeszcze puder, ciemno niebieskie paznokcie, tylko kciuk i środkowy palec na czarno i koniec, teraz włosy. Wzięłam do rąk narzędzie do włosów i zaczęłam kręcić. Po skończenia przełożyłam włosy na bok i popryskalam je lakierem. Stanęliśmy z Lissą przed lustrem.
-Ślicznie wyglądamy.-powiedziałyśmy równocześnie.
Obciągnęłam jeszcze spódnice w dół i zapiąłam kurtkę, żeby się nie czepiał, a Liss wzięła swoją dżinsową założyła i torebkę, do której wsadziła kilka pieniędzmi naszych wspólnych (po 300złoty) i nasze telefony i pryspeliśmy się perfumami, a potem zeszłyśmy na dół.
-Rosie, chodź tu na chwilkę, proszę.- usłyszałam głos matki z kuchni.
Westchnęłam, ale ruszyłam w tamtym kierunku.
-Tak, słucham o co chodzi?-spytałam, gdy już weszłyśmy do kuchni.
-Ojciec chciał ci powiedzieć, Abe'y.-powiedziała
-Chciałem Cię przeprosić córeczko, ale ty się nie interesowałaś przez tyle lat chłopakami, a nagle zaczęłaś, a tamten chłopak nie wyglądał sympatycznie, bardziej jak w waszym języku, bad boy, więc sie o Ciebie martwię, bo nadal jesteś moją małą dziewczynką, moją księżniczką, a którą zawsze będę się martwił. Wybacz mi.-mówił przygnębiony.
-Wybaczam, ale czemu tak zaskoczyłeś?-spytałam
-Bo widzę jak moja córeczka całuje się na kanapie z jakimś facetem, o którym nic nie wiem i wygląda jak, za przeproszeniem, dziwka i coś we mnie się zagotowało. Bałem się że Cię stracę-powiedział smutny.
-Nigdy mnie nie stracisz. Kocham Cię tatusiu.-podeszłam do niego i go przytulałam.
-Też Cię kocham. I ciebie Lisso też i Ciebie Jane.
Wszyscy się przytulałyśmy, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Dobra Rose my już uciekamy.-powiedziała Lissa.
-A gdzie?-spytała moja matka.
-Idziemy na imprezę z chłopakami.-powiedziałam zmieszana.
-Dobrze tylko uważajcie na siebie i nie upijcie się zbytnio.-powiedział ojciec.
-Dobrze . Papatki-powiedziałyśmy razem z Lissą.
-Pa.-powiedzieli rodzice.
Pożegnaliśmy się z rodzicami i wyszliśmy z domu. Na powitanie pocałowaliśmy się z naszymi chłopakami i pojechaliśmy na imprezę.
**************************
Przepraszam za błędy
ROSE
LISSA
Można już na animowanym komentować

wtorek, 25 lipca 2017

R.5

#Piątek#
Dziś idziemy na imprezę. Od tamtej sytuacji z Abe'm, unikamy się nawzajem. Cała szkoła wie że jestem dziewczyną Dimitra i dziewczyny się do niego nie zbliżają, bo ciągle jestem z nim, a po szkole on jest u mnie, albo ja u niego, a jak któraś sie zbliży to wyrwę jej kudły z głowy. Wiec nie ma co liczyć na seks przez długi czas.  Ciągle ubieram sie seksownie, ale nie jak dziwka. Nadal jestem dziewicą. Chłopacy się już pogodzili, ale  Aktualne siedzę w samochodzie Dimitra, obok niego, a za nami Lissa z Christianem i jedziemy do szkoły.
-I jak cieszcie się na tą imprezę?-spytałam.
-Ja tak.-Powiedział Dimitr
-My też-powiedziała Liss za Chrisa.
Dalszą drogę jechaliśmy w spokoju. Na parkingu Chłopaki otworzyli nam drzwi i pomogli nam wysiąść, po czym poszliśmy na lekcję.  Cała szkoła się na mnie patrzyła, nic dziwnego, patrząc na to w co się ubrałam.
#3 lekcje potem#
Właśnie wychodziłam z klasy i poszłam szukać Dimitra , ponieważ wyszedł razem z dzwonkiem.  Po 3 minutach szukania,  znalazłam go z jakaś szmatą.  O nie,  zapomnij!!! Szybko do nich podeszłam.
-Część kochanie. -powiedziałam przytulając się do niego i całując go w usta.
Gdy suka zobaczyła moje oczy lekko się przestraszyła i odeszła. -Kto to był?
-Część,  co tu robisz.  Powinnaś być na stołówce,  zaraz mi tu z głodu zemdlejesz.-powiedział załamany,  że kolejny dzień bez seksu.
-Nie jestem głodna - tym razem nie kłamałam.- Odpowiedź, kto to był?!?
-Stara koleżanka , a co zazdrosna? -spytał unosząc jedną brew.
-Nie, ciekawa.  Chodźmy już.
Trzymając się za ręce poszlimy na stołówkę.
Dimitr na wszelkie wypadek , wzią mi fante malinową  i babeczkę jagodową,  wie co lubię.Jaki on słodki. Gdy usiedliśmy do stolika , Liss przytuliła mnie,  a Christian,  jak zawsze  powiedział kąśną uwagę,  na temat naszego zwiazku.  Gdy zjadłam babeczkę,  położyłam głowę na ramieniu Dimki.
Podoba mi się nasz udawany związek.  I to na dodatek pierwszy w od 12 lat.  Jakoś nie interesowali mnie chłopacy. Po powrocie do domu zaczęliśmy się z Lissą przygotowywać.
************************************
Przepraszam że taki denny i nudny ten rozdział , ale jakoś nie zbyt chciało mi się go pisać.  Nie sprawdzony .
Ubrania Rose:
Ubrania Lissy:

piątek, 21 lipca 2017

R.4

Dimitr siedział u mnie już ponad 3 godziny. Jesteśmy teraz jakby parą. Nic więcej między nami nie zaszło niż do tej pory. Właśnie się całowaliśmy, gdy ktoś wszedł do domu, ale nie przestaliśmy się całować. Usłyszałam jak ktoś wchodzi do salonu.
-Część dziew.....- tata przerwał widząc jak jego pierwsza i prawdziwa córka, całuje się z jakimś nieznanym mu chłopakiem.-CO TU SIĘ DZIEJE!!!-wrzasną wściekły na cały dom.
Szybko od siebie odskoczyliśmy.
- Młodzieńcze chyba powinieneś iść już do domu, poza tym jutro rano do szkoły-powiedział surowo moja matka.
-Ja go odprowadzę do drzwi.-powiedziałam wstając i biorąc go za rękę. Na pożegnanie pocałowaliśmy się. Gdy już odszedł, ruszyłam wolno do salonu. Kiedy byłam przed westchnęłam ciężko i weszłam.
-CO TO KURWA MA BYŁO, CO TO SĄ ZA SZMATY, CO TO BYŁ ZA CHŁOPAK!!!!!!!!!!-wrzeszczał, aż mnie uszy bolały.
-To był pocałunek, to nie szmata, tylko sukienka, a to jest MÓJ chłopak.-powiedziałam podkreślając słowo mój.
-JESTEŚ Z MŁODA NA CHŁOPAKA.!!
-MAM PRAWIE 18 lat-teraz i ja krzyknęłam- JESTEM POSŁUSZNĄ CÓRKĄ I NIE MIAŁAM PRZEZ CAŁE ŻYCIE CHŁOPAKA, JESTEM DZIEWICĄ I JESZCZE DŁUGO CHYBA BĘDĘ, NIE PALĘ, NIE ĆPAM. WIĘC DAJ MI TROCHĘ WOLNOŚCI, WIEM CO JEST DOBRE, A CO NIE!!!!!!
-Abe ona ma trochę racji-powiedziała pierwszy raz matka
-Zamknij się Jane. A ty masz jeszcze 17 lat, a my jesteśmy twoimi rodzicami i masz się nas słuchać.
-Nie muszę.
-DOPÓKI MIESZKASZ POD MOIM DACHEM MUSISZ. JA PŁACĘ ZA TWOJĄ SZKOŁĘ, NA TWOJE CIUSZKI ITP.!!!
-A JA CI KARZĘ, NIE!!!TY MNIE SPŁODZIŁEŚ WIEC LICZ SIĘ Z KONSEKWENCJAMI!!!-w tym momencie usłyszeliśmy trzaskanie drzwiami. To byla Lissa. Co tak szybko
-A TY CO TAK PÓŹNO-teraz i do niej się czepiał.
-Bo j...-nie dokończyłam bo jej przerwałam i załapałam za rękę.
-Nie musisz mu odpowiadać. Idziemy do pokoju. Dobranoc.-powiedziałam ciągnąc Lissę do pokoju.
-Co go ugryzło???-spytała
-Zobaczył jak się całuje z chłopakiem i się wnerwił.
-CAŁOWAŁAŚ SIĘ!!! Z KIM!!!-piszczała szczęśliwa.
-Z Dimitrem
-Cooo?!? Jesteście razem??? Kochasz go??? Czy......-przerwałam jej
-Spokojnie. Więc tak jakby jesteśmy razem, nie kocham go. On jest kobieciarzem i chce mnie zaliczyć.-powiedziałam spokojnie
-To czemu z nim jesteś?-spytała zdziwiona
Wytłumaczyłam jej mój plan w związku z Dimitrem, a ona powiedziała że mi w tym pomoże. Strzeż się Dimitr.😈
-A jak twoja randka?-spytałam
-WSPANIALE. Zabrał mnie do kina na jakiś romantyczny film, potem na pizze, a później poszliśmy na dachu i oglądaliśmy zachód słońca.-powiedziała rozmarzona
-To fajnie. Cieszę się że jesteś szczęśliwa-powiedziałam trochę smutna, że i ja nie jestem szczęśliwa, ale i wesoła że ona znalazła miłość.
-Nie martw się i ty znajdziesz szczęście i miłość.-powiedziała przytulając mnie.
I tak zasnęłyśmy. Śniło mi się że mam dzieci i jestem szczęśliwą mężatką Dimitra. Rose Bielikov, jak ładnie to brzmi.
**************************
Nie sprawdzam rozdziałów, więc przepraszam za błędy.

czwartek, 20 lipca 2017

R.3

-To co idziemy na tą imprezę?-spytał Dimitr gdy chłopacy się do nas dosiedlo.
-A kiedy?-spytała Lissa
-W piątek może-zaproponował
-A co ty Chris na to, idziesz czy nie?-spytałam
-Mogę iść.-odpowiedział
-To jesteśmy umówione, piątek godzin 21.
Teraz wszyscy zajęli się swoim jedzeniem
-Rose, nie będzie mnie dziś w domu do 22.-powiedziała Liss
-Czemu?-spytałam zdziwiłam
-Christian zabiera mnie gdzieś od razu po lekcjach.-powiedziała szczęśliwa.
-To fajnie, a ty jej coś zrobisz to...-nie dokończyłam bo mi przerwał.
-Tak, tak wiem, zabijesz mnie.
-Nie, ja zrobię z Ciebie pośmielisko, a nasz ojciec uuuu. Powiem tyle nie krzywdź jej, bo ty bardziej na tym ucierpisz.-powiedziałam ze złośliwym uśmiechem. Było słychać jak połyka sline.
Gdy zakochańcy w końcu poszli, zostałam sama z Dimitrem i na to czekałam.
-Dimitr-powiedziałam seksownym głosem.
-Co?-spytał głosem uwodziciela.
-Bo wiesz Lissy nie będzie, tak samo jak moich rodziców, więc tak sobie myślę, że byś wpadł do mnie gdzieś tak o 16,co???-powiedziałam słodko
-Z wielką chęcią-powiedział ucieszony, ale jak się dowie że nie będzie seksu to będzie załamany.
Po dzwonku ruszyliśmy ma angielski, a potem mieliśmy WF i ciągle czułam na tyłku wzrok większości chłopaków, a zwłaszcza Dimitra. Gdy wróciliśmy do domu szybko poszłam do pokoju się przebrać. Szukałam już chyba pół godziny i jeszcze nic nie znalazłam. W końcu, nie wiem skąd ją mam, ale jest idealna. Jest krótka, ma duży dekolt i ma ramiączka na pół ramienia. Ze swoją zdobyczą ruszyłam szybko do łazienki, bo mam jeszcze półtorej godziny. W łazience spędziłam godzinę. Mam delikatny makijaż, sukienka prawie nie zasłania pupy, a włosy rozpuszczone na bok i do tego wysokie białe szpilki. Byłam bez stanika i miałam stringi. Boże, czemu aż tak się poświęcam!?! 10 minut przed czasem usłyszałam dzwonek do drzwi. Poszłam otworzyć drzwi, a jak to zrobiłam, zobaczyłam zaskoczonego Dimitra, a w jego oczach pożądanie. W ręku miał bukiet czerwonych róż.
-Cześć.-powiedziałam ze słodkim uśmiechem, całując go w usta.
-Cześć, to dla Ciebie.-powiedział dając mi kwiaty.
-Dzieki, ale nie musiałeś-powiedziałam wchodząc do kuchni i wkładając kwiaty do wazonu. Gdy wróciłam do salonu, Dimitr leżał na kanapie. Podeszłam do niego i usiadłam na nim okroczem i zaczęłam się poruszać. Kiedy zdejmował moje ramiączka od sukienki załapałam jego ręce i przeniosłam je na moje biodra. Po dojściu Usiedliśmy obok siebie , ja oparłam głowę o jego ramię , piliśmy pepsi i rozmawialiśmy.
*************************
Nie sprawdzone

Sukienka Rose:

środa, 19 lipca 2017

R.2

Pw. Rose

Gdy weszłam do klasy nauczyciel kazał mi usiąść na końcu klasy przy oknie. Po 5 minutach lekcji do klasy wszedł Dimitr.
-W końcu zaszczyciłeś nas swoją obecnością.-powiedział poirytowany nauczyciel-Siadaj już na miejsce Bielikov.
On szedł w stronę ławki i nie zgadniecie której, tak MOJEJ!!! Gdy już usiadł i się rozpakował, wyrwał kartkę z zeszytu i zaczą coś w niej bazgrać. Nagle podsunął w moją stronę tą kartkę, na której pisała.:
,, Cześć, robisz coś w piątek lub sobotę??? ,,
Chce mnie zaprosić na randkę czy co?!? Szybko mu odpisałam.
,, Nic, a co chcesz???? ,,
,, To może poszli byśmy na jakoś imprezę, co?.. ,,
,, Nie wiem, sami.?. ,,
,, Nie z Lissą i Christianem ,,
,, To chyba najpierw ich spytać, ale ja jestem za. ,,
,, Okey ,,
W tym momencie nauczyciel zwrócił nam uwagę.
Pod koniec lekcji poczułam coś na kolanie. Zobaczyłam że to dłoń Dimitra, nie chciałam jej zrzucać. Nagle jego ręką zaczęła kierować się bardzo wolno do góry. Co ja mam robić!?!?! Gdy już był na samej górze spodni, wsadził pod leginsy swoją rękę i odchylił moje stringi i tam też wsadził rękę. Powoli wsadził we mnie dwa palce, i  zaczął nimi kręcić itd.  A ja musiałam powstrzymywać się od jęczenia, co mi ciężko wychodziło. Złapał moją dłoń drugą ręką i położył ją ba swoim przyjacielu. Wtedy ja wsadziłam rękę w jego spodnie i bokserki i zaczęłam się bawić jego męskością. Gdy doszłam nie udało mi się powstrzymać i udałam że kaszlę. Pięć minut przed końcem lekcji skończyliśmy naszą ,,zabawę,, . Po dzwonku Dimitr wyszedł pierwszy, a ja ostatnia. Gdy szłam korytarzem, gdzie nie było żadnych uczniów ni nikogo, na stołówkę zobaczyłam Dimitra, jak ciągnie jakaś lalkę w obcisłej mini do jakiegoś  składzika. Więc on jest taki, jest seksoholikiem. Wiec tak się bawimy, okej. Zabawę czas zacząć.

Pw. Dimitra

Gdy już było po seksie z jakoś Taszą, poszedłem na stołówkę, w drodze spotkałem Chrisa.
-Przygotuj kasę.-powiedziałem
-Czemu?-spytał zdziwiony- skąd jesteś tego taki pewny, że wygrasz?
-Bo już mi jakby uległa.-powiedziałem uśmiechając się złośliwie, uwodzicielsko i dumnie zarazem.
-Jak to!?!-spytał zdziwiony.
-Na lekcji już był tak zwany suchy seks.
-Myślałem że jest lepsza, niż inne.- powiedział smutny i zawiedziony.
-Widać że nie.
-ALE TY NIE JESTEŚ LEPSZY!!!-wrzasną
-A TY NIBY JESTEŚ!!!-też wrzeszczałem-ZANIM POJAWIŁA SIĘ LISSA TEŻ TAKI BYŁEŚ!!!
Rozeszliśmy się w swoje strony.
**************************
Nie sprawdzone.

środa, 12 lipca 2017

R.1

Pw. Dimitra

Stoję przed samochodem z Christianem i czekamy na jego dziewczynę i jej siostrę.
-Stary, tylko spróbuj pokrywać Lissę, a Cię zabiję, capisci?-spytał groźnym głosem
- Spoko, jest twoja.-powiedziałem.
Nagle na parking szybko wjechało jakieś nowe auto. Gdy zaparkowało, nie rozpoznałem w nim, żadnego z samochodów uczniów. Był sportowy, czarny i miał przyciemniane szyby. Kiedy silnik zgasł wysiadły z niego dwie dziewczyny. Jedna Blondi, druga brunetka. Pewnie te nowe. Brunetka była ubrana w czarne rurki i szary golf, przed pępek, a na to narzuciła remoneskę. Blondi za to miała spódnicę w kwiaty, biała podkoszulkę i dżinsową kurtkę. Obie miały torby i obcasy, tylko że blondi białe (i to i to)i 10 centymetrowe, a brunetka czarne na 15 centymetrach.
-Christian, tęskniłam- powiedziała blondyna, wpadając w ramiona mojego kumpla.

Pw. Rose

Gdy Lissa pobiegła do tego chłopaka, ja szłam powoli. Gdy doszłam przestali się już ściskać. Lissa stanęła koło mnie i uśmiechnęła się do drugiego chłopaka. Ale CIACHO!!!
-Chris, poznaj to Rose moja siostra i przyjaciółka.-powiedziała Lissa
-Miło Cię poznać Rosetko-powiedział uśmiechając się złośliwie
-Ciebie też Chris-palancie -powiedziałam uśmiechając się jak on. Chłopak stojący obok niego zaśmiał się cudnie.
-Teraz wy poznajcie to Dimitr mój najlepszy kumpel -powiedział wskazując na Boga.
-Miło Was poznać-powiedział podając nam ręce, a moją jeszcze ucałował.
-Ciebie również- powiedziałyśmy równo z Liss, po czym się zaśmiałyśmy.
-Dobra, co tera macie???-spytałam
-Ja chemię.-Chris
-Ooo ja też-Liss
-Ja mam biologię-Powiedział Dimitr z pięknym uśmiechem.
-To ja jestem na Ciebie skazana.- powiedziałam udając smutną.
-Dobra, jeszcze 7 minut, chcecie zapalić- spytał Chris wyjmując paczkę z kieszeni. Skrzywiłam sie z Lissą.
-Nie dzieki, nie palimy- powiedziałam za nas obydwie.
-Okey, do niczego nie zmuszamy. Choć Christian do kosza, coś ci powiem i nie będziemy tych pięknych pań truć dymem.-powiedział Dimitr biorąc papierosa. Po ich odejściu poszliśmy do sal na lekcję.

Pw. Dimitra

-Mówię Ci, będzie moja jeszcze przed poniedziałkiem.(jest wtorek)-powiedziałem zapalając fajka.
-Raczej nie, nie wygląda na taką-powiedział Christian kończąc już swojego szluga.
-Patrzysz na to jak jakiś palant, nie jak ty!!! Dawny ty!!!-powiedziałem-A kto mówił że stuknie najbardziej nie osiągalną dziewczynę w mieście?!. Wiec się nie odzywaj, chyba że się boisz?!?- powiedziałem wyciągając rękę.
-Dobra, a o co?-spytał podając mi rękę.
-O to że ją zaliczą jeszcze do końca tygodnia i dostaję od Ciebie 100, a jak nie to ty ode mnie.
-Umowa stoi.-Powiedział- tylko że ty nie wytrzymasz bez sexu ani dnia, a jak Cię zobaczy z jakoś inną, to nawet za miesiąc nic z tego.
-Więc będę się pilnował żeby nie zobaczyła mnie z inną.-powiedziałem i odeszłem do sali, bo zadzwonił dzwonek.
****************************
Nie sprawdzone, wiec może być dużo błędów
Auto:
Rose:
Liss:

wtorek, 11 lipca 2017

Główni bohaterowie

Lissa Dragomir
Jej rodzice zmarli w wypadku samochodowym, a rodzice Rose ją,,adoptowali,, gdyż byli przyjaciółmi jej rodziców. Teraz są siostrami i najlepszymi przyjaciółkami. Gdy pojechała na kolonie, spotkała tam chlopaka z którym ciągle pisała i po roku zostali parą. Poprosiła rodziców żeby przeprowadzili tam gdzie chłopak. Ma urodziny tydzień po Rose, ma jeszcze 17 lat i idzie do 2 klasy liceum. Jest miła, wychowaną i uczynną dziewczyną, ale lubi imprezować.

Christiana Ozera
Jest chłopakiem Lissy, a jego najlepszy przyjaciel to Dimitr. Jeszcze półtora roku temu był jak on i zdobywał dziewczynę po dziewczynie, ale dopadło go uczucie zwane miłością. Lubi imprezy, alkohol i papierosy. Ma 18 lat i chodzi do 2 klasy liceum.

Rose Hathawey
        
Nie ma chłopaka, ale wielu do niej wzdycha. Przeprowadziła się tu dla swojej BFF. Jest jak ona miła, kultura i uczynna, ale umie pokazać pazurki i być złośliwa. Raz spróbowała papierosa, ale jej nie posmakował. Lubi imprezy i drinki. Ma 17 lat i chodzi do 2 klasy liceum.

Dimitr Bielikov
          
Ojciec zmarł na raka 4 lat temu i jako jedyny nie jest jedynakiem, ma 3 siostry. Najstarsza ma już dzieci i męża, młodsza zaczyna gimnazjum i najmłodsza ma 4 lata i chodzi do przedszkola. Go jeszcze nie dopadła strzała Amora. Co noc ma w łóżku jakaś dziewczynę, ale tylko raz. Często ma potargane włosy, u niego tak zwany ,,fryz po sexie,,. Lubi imprezy, alkohol i papierosy. Ma 18 lat i chodzi do 2 klasy liceum.